03.04.2023, 02:16 ✶
Moody pozostał u boku Danielle, ale uczynił to w sposób nienachalny – puścił ją od razu ze szczelnego uścisku, kiedy tylko zagrożenie ze strony tłumu minęło, wciąż jednak szedł z nią ramię w ramię i trzymał własną rękę w okolicy jej pleców. Tak, żeby jej nie dotykać, ale tak, żeby móc złapać ją w odpowiednim momencie. Był inny niż zwykle, inni niż przy niej – dla reszty, która współpracowała z nim od lat, Alastor był po prostu skupiony. Jak zawsze wtedy, kiedy znajdował się w sytuacji zagrożenia.
Od fali gorąca i pyłu, jaka wzniosła się od wybuchu, zasłonił uzdrowicielkę własnym ciałem, odwracają się do źródła plecami. Kilka mniejszych kamyczków dramatycznie uderzyło o jego mundur, nie raczył ich jednak z siebie strzepać. Odkaszlnął tylko, a następnie nauczony doświadczeniem, odpiął tę szmatę (miało to pewnie jakąś profesjonalną nazwę, ale nie było to na jego głowę) z tyłu swojego płaszcza i owinął ją sobie wokół twarzy zakrywając nos i usta.
Nie rzucać przypadkowych zaklęć w potencjalnie czarnomagiczny zakalec, kiedy wokół wciąż znajdują się cywile.
Przychodziło mu na myśl wiele ciekawych epitetów, szczególnie, że rozbryzg światła w losowe miejsca był efektem działań AKURAT Atreusa, ale ugryzł się w język – bo to nie czas i miejsce na przytyki.
- Bones z Brygady potrafi je odbierać – powiedział, czując silny ucisk w gardle na myśl, że kobieta nie znajdowała się tuż obok. Szybko jednak to od siebie odgonił, w pełni świadomy tego, że uleganie magii Beltane mogło napisać mu teraz jeden z najgorszych z możliwych scenariuszy. – Jeżeli chcemy usunąć wpierw źródła tych świateł, warto porozumieć się tak, żebyśmy nie pobiegli w to samo miejsce. – A później... – Inne osoby mogą spróbować przełamać inkantację, która stworzyła czarny ogień i – kaszlnął – Atreus kurwa, rozgoń ten pył.
Od fali gorąca i pyłu, jaka wzniosła się od wybuchu, zasłonił uzdrowicielkę własnym ciałem, odwracają się do źródła plecami. Kilka mniejszych kamyczków dramatycznie uderzyło o jego mundur, nie raczył ich jednak z siebie strzepać. Odkaszlnął tylko, a następnie nauczony doświadczeniem, odpiął tę szmatę (miało to pewnie jakąś profesjonalną nazwę, ale nie było to na jego głowę) z tyłu swojego płaszcza i owinął ją sobie wokół twarzy zakrywając nos i usta.
Nie rzucać przypadkowych zaklęć w potencjalnie czarnomagiczny zakalec, kiedy wokół wciąż znajdują się cywile.
Przychodziło mu na myśl wiele ciekawych epitetów, szczególnie, że rozbryzg światła w losowe miejsca był efektem działań AKURAT Atreusa, ale ugryzł się w język – bo to nie czas i miejsce na przytyki.
- Bones z Brygady potrafi je odbierać – powiedział, czując silny ucisk w gardle na myśl, że kobieta nie znajdowała się tuż obok. Szybko jednak to od siebie odgonił, w pełni świadomy tego, że uleganie magii Beltane mogło napisać mu teraz jeden z najgorszych z możliwych scenariuszy. – Jeżeli chcemy usunąć wpierw źródła tych świateł, warto porozumieć się tak, żebyśmy nie pobiegli w to samo miejsce. – A później... – Inne osoby mogą spróbować przełamać inkantację, która stworzyła czarny ogień i – kaszlnął – Atreus kurwa, rozgoń ten pył.
fear is the mind-killer.