Sauriel bez czarodziejskiej finezji wbiegł w przeciwnika, żeby złapać go jedną ręką za bark, drugą za nadgarstek, w której trzymał różdżkę i zajebać mu z kolanka w brzuch. Nie do końca brał pod uwagę to, że jego różdżka może również przy tym ucierpieć i ulec złamaniu. Głównie dlatego wiecznie te różdżki łamał i potem Fergus miał co robić. Następnie zamierzał unieszkodliwić wiodącą rękę przeciwnika - czyli tą, w której miał różdżkę i złamać ją. Jego wizja była dość tunelowa, ale nie zapominał o tym, że mieli tutaj jeszcze jednego przeciwnika, że wokół płonęło wszystko, a dym osnuwał polanę. W ekscytacji zabawy, a tym bardziej, kiedy czułeś krew, ciężko było myśleć o czymkolwiek prócz smakowitego kąska, który w dodatku sam chciał się z tobą mierzyć.
Łokieć pięta nie ma klienta
Sukces!
Trach ręka
Akcja nieudana
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.