Sauriel nie bał się śmierci. Nie dążył do niej aktywnie, ale nie bał się jej. Już raz umarł i jedyne, co było straszne to to, że z tej śmierci się przebudził. Czego jednak się bał i do czego za żadną cenę nie zamierzał dopuścić to tego, że zostanie pojmany. Wrzucony do jakiejś celi, w której będzie musiał spędzić... no ile? Ile czasu mógł przesiedzieć ktoś taki jak on za swoje zbrodnie i grzechy? Czym była wobec tego kara dożywocia?
Z jego ust wydobył się zwierzęcy, niezadowolony syk, kiedy podmuch wiatru odsunął go w tył, a on zapierając się nogami pozostawił bruzdy w miękkim podłożu. Nie ustał. Trudno. W kącie oka widział, jak Loretta pada i gula podskoczyła mu w gardle. Dwóch na jednego banda łysego, co? Sauriel spróbował znów pobudzić swoją bestię, by pokazać się jako Nocna Mara przed oczami przeciwników nim uniósł różdżkę i opuścił ją szybko w kierunku Longbottoma. Chciał go rozerwać czystą siłą magii na kawałeczki.
Nocna Mara
Sukces!
Rozłożenie na części pierwsze
Akcja nieudana
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.