Nie działoby się dobrze, gdyby mężczyzna, który zniewolił jego partnerkę dołączył do pojedynku. Sauriel by spieprzał. Jak zostało powiedziane - mógł zginąć, ale dać się pojmać? Oj nie. Natomiast honor, proszę bardzo, coś takiego jeszcze istnieje, czy jakaś inna dziwna rzecz kazała tamtemu pilnować swojej niewolnicy - jego zostawiono w spokoju. Albo raczej - pozwolono, żeby Longobottom błyszczał.
Sauriel nie walczył nawet z wyrwaniem różdżki. Mgła rozlała się po otoczeniu, kiedy jego sylwetka obrosłą w cienie i urosła na wzór tych potworności, przed którymi dzieci bronią się wchodząc pod kołderkę. Ale one tam są. W cieniu nocy - czekają. To było dokładnie to - otwarcie. Strach miał wielkie oczy. A jeśli chodzi o wampiry to nie tylko strasznie potrafiły wyglądać. Bo w przeciwieństwie do tych demonów spod łóżka - wampiry były całkowicie realne.
Mimo tego, że różdżki w dłoni wampira nie było, surowa magia zabuzowała wokół celu Sauriela i jego pojedynkowicza. Zamierzał go rozerwać na strzępy - i skupił na tym całą swoją wolę i pragnienie.
Rozerwanie celu
Sukces!
Rozerwanie celu żeby na pewnobyłrozerwanygówniarzjeden.jpg
Sukces!
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.