Uczucie bólu były dokładnie tym - zimną wodą obmywającą rozgrzane emocje. Gniew. Nienawiść. Ostateczność. Na końcu zostawała tylko pusta. Wszystkie te krzyki, wrzawa i emocje tlące się między ludźmi, ich strach i panika stały się nagle nieważkie. Tylko on przybrał na kilogramach i kolana ciężko się prostowały, kiedy wstał od trupa. Nie było niczego pięknego w śmierci. Sauriel widział już trochę trupów w swoim życiu, kiedy go to przerażało. Potem zaczął się uodparniać. Teraz przynosiło to satysfakcję - aż do tej pory. I niewiadomą było, co się zmieniło, ale oczywistym, co się działo. Nawet nie potrafił pomyśleć, że żałuje, bo gdyby cofnąć czas o tych kilka chwil - zrobiłby to samo.
Ten marazm zdawał się chcieć utrzymywać w jego wnętrzu, leżeć na jego ramionach jak dobrze dopasowany płaszcz. Losowi jednak nie leżał - zrzucił go więc niewidzialną ręką. Niech porwie go wiatr i zostawi na drugą okazję. Niepokój - tak nazywało się to, co płaszcz odpięło i wyrwało z tego stanu zabrudzenia, trywialnie wychodzącemu naprzeciwko katharsis. Czarnowłosy nie wiedział, co widzi i nie rozumiał tego, czego nie dostrzegał. Nie znał się na magicznych bestiach - a cokolwiek to było na pewno nie było ludźmi. Stał nieruchomo, bo przecież nawet nie oddychał, gdy wiatr targał jego czarnymi szatami i kapturem, wpatrując się w istnienia okrążające Longbottoma. Ostrożne, uważne. Pragnące pozostać poza ludzkim wzorkiem. Czy były niebezpieczne? Co tu robiły? Czego szukały? Czemu przyciągnął je trup? I skoro przyciągnął je trup, to jak odbierały jego? Nie robiąc żadnych gwałtownych ruchów podszedł dwa kroki z powrotem w kierunku Longbottoma i kucnął, próbując zrozumieć, co widzi. Czarny znak zapłonął. Dobrze. Zaraz będzie mógł w takim razie zakończyć swoje zadanie i stąd odejść.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.