07.05.2023, 22:05 ✶
To prawda, można było odnieść wrażenie, iż zamiast przestać udawać robią to jeszcze bardziej i to na kolejnych płaszczyznach. Dużo z tego wszystkiego było udawane, choć z każdą chwilą Lou otwierał się coraz bardziej i znikały z niego kolejne bariery. Udawali że są integralną częścią tego miejsca, udawali że dobrze wiedzą co robią, a co chyba najgorsze, udawali mugoli. Krótka pogawędka z prostackimi krzykaczami przed klubem była tylko przedsmakiem tego co czekało dalej. Nijak wpisywało się to w etykietę która panowało wśród pracowników ministerstwa, łatwo się było domyśleć, że goście na motocyklach byli, w pewnym uproszczeniu, mugolskim odpowiednikiem klienteli których mogli widzieć w Białym Wiwernie. Na ogół powściągliwy Louvain, potrzebował właśnie takich odskoczni, hermetycznych sytuacji w których mógł dać upust tym kilku nagannym emocjom, które na co dzień ukrywał pod białym kołnierzykiem. Zwykle we wspólnych rozmowach z Cynthią wypowiadał o połowę mniej słów, niż ona i to nie dlatego, że panna Flint była gadułą, raczej on był stonowanym milczkiem, bo napisał sobie taką rolę. Dlatego stworzył sobie ten mikroklimat w świecie który miał wystarczający słaby impakt na jego prawdziwe życie.
Co z tego, że klimat nakreślał się grubiańsko i chodzenie pod rękę nie pasowało. Dobre maniery z dobrego domu względem jej osoby obowiązywały go nawet gdzieś głęboko w niemagicznym Londynie. Dlatego też nie pozwoliłby bramkarzowi od tak dotykać towarzyszki. Raz, że było to poniżej godności jej nazwiska, a dwa, był zwyczajnie zazdrosny, a napięcie przecież stale rosło. Ustępując nadchodzącej grupie, pozwolił się przyciągnąć. - Myślę, że tylko zgrywasz pewną siebie, a w środku masz więcej obaw, niż seksapilu. - odparł kiedy tylko znalazł się bliżej niej. Dalej prowokował, pozwalając sobie na coraz mniej subtelne komentarze. Porwanie Slughorna to jedno, ale wchodzenie w rój mugoli, nie wiedząc co może ją tutaj spotkać to drugie. Co prawda był tutaj razem z nią, więc nic złego się nie mogło stać, ale z drugiej strony Lestrange to prędzej wpakowałby ich w tarapaty, niż z nich wyciągnął. Na ostanie pytanie zareagował unosząc do góry brwi. Pani koroner naprawdę zaczęła się rozkręcać. Zaskoczony, ale przy tym zadowolony, potraktował to jak wyzwanie. - Ciśniesz się w kłopoty, wiesz o tym? - zapytał dość retorycznie, ale szeroki uśmiech na jego twarzy sugerował rosnącą ekscytacje. Poprowadził ich dalej, przez salę i kolejnym mugolskim banknotem odblokował dla nich przestronną lożę, calutką tylko dla nich. Temu samemu kelnerowi który zaprosił ich na lożę, polecił przynieść szklanego szampana spoza karty i dwa drinki. Faktycznie obsługa musiała tutaj znać Louvaina, bo gość obrócił w mniej, niż kilka minut po drodze ignorując wołania klientów z pozostałych loży. Wiadomo, że nie będą popijać szampana drinkami. Lou sięgnął ręką głęboko do kubła z lodem w którym został im zaserwowany szampan i wyjął z niego małe zawiniątko z chłodnym wzrokiem na twarzy. Z wewnętrznej części skórzanej kurtki wyjął coś na kształt grawerowanej fajki do tytoniu, a do wnętrza usypał maleńki kopczyk z drobnych kryształków, jakie kryły się wewnątrz zawiniątka. Nie czekając na dodatkowe zachęty, wyjął zapalniczkę i najzwyczajniej w świecie podpalił fajkę, zaciągając się nienachalnie siwawym dymem. - Zaciągnij się, ale delikatnie. - poinstruował Cynthię i przestrzegł, przekazując jej przedmiot. Nie wiedział, czy miała już kiedyś kontakt z innymi używkami, niż alkohol i nikotyna, szczególnie z tymi mugolskiego pochodzenie, więc miał lekkie obawy jak zareaguje ona i jej organizm. Zanim substancja zacznie działać miał jeszcze chwilę, by przyjrzeć się jej reakcji.
Co z tego, że klimat nakreślał się grubiańsko i chodzenie pod rękę nie pasowało. Dobre maniery z dobrego domu względem jej osoby obowiązywały go nawet gdzieś głęboko w niemagicznym Londynie. Dlatego też nie pozwoliłby bramkarzowi od tak dotykać towarzyszki. Raz, że było to poniżej godności jej nazwiska, a dwa, był zwyczajnie zazdrosny, a napięcie przecież stale rosło. Ustępując nadchodzącej grupie, pozwolił się przyciągnąć. - Myślę, że tylko zgrywasz pewną siebie, a w środku masz więcej obaw, niż seksapilu. - odparł kiedy tylko znalazł się bliżej niej. Dalej prowokował, pozwalając sobie na coraz mniej subtelne komentarze. Porwanie Slughorna to jedno, ale wchodzenie w rój mugoli, nie wiedząc co może ją tutaj spotkać to drugie. Co prawda był tutaj razem z nią, więc nic złego się nie mogło stać, ale z drugiej strony Lestrange to prędzej wpakowałby ich w tarapaty, niż z nich wyciągnął. Na ostanie pytanie zareagował unosząc do góry brwi. Pani koroner naprawdę zaczęła się rozkręcać. Zaskoczony, ale przy tym zadowolony, potraktował to jak wyzwanie. - Ciśniesz się w kłopoty, wiesz o tym? - zapytał dość retorycznie, ale szeroki uśmiech na jego twarzy sugerował rosnącą ekscytacje. Poprowadził ich dalej, przez salę i kolejnym mugolskim banknotem odblokował dla nich przestronną lożę, calutką tylko dla nich. Temu samemu kelnerowi który zaprosił ich na lożę, polecił przynieść szklanego szampana spoza karty i dwa drinki. Faktycznie obsługa musiała tutaj znać Louvaina, bo gość obrócił w mniej, niż kilka minut po drodze ignorując wołania klientów z pozostałych loży. Wiadomo, że nie będą popijać szampana drinkami. Lou sięgnął ręką głęboko do kubła z lodem w którym został im zaserwowany szampan i wyjął z niego małe zawiniątko z chłodnym wzrokiem na twarzy. Z wewnętrznej części skórzanej kurtki wyjął coś na kształt grawerowanej fajki do tytoniu, a do wnętrza usypał maleńki kopczyk z drobnych kryształków, jakie kryły się wewnątrz zawiniątka. Nie czekając na dodatkowe zachęty, wyjął zapalniczkę i najzwyczajniej w świecie podpalił fajkę, zaciągając się nienachalnie siwawym dymem. - Zaciągnij się, ale delikatnie. - poinstruował Cynthię i przestrzegł, przekazując jej przedmiot. Nie wiedział, czy miała już kiedyś kontakt z innymi używkami, niż alkohol i nikotyna, szczególnie z tymi mugolskiego pochodzenie, więc miał lekkie obawy jak zareaguje ona i jej organizm. Zanim substancja zacznie działać miał jeszcze chwilę, by przyjrzeć się jej reakcji.