18.05.2023, 21:24 ✶
Tak na dobrą sprawę to śiat mugoli, sam w sobie nie dawał zbyt wielu możliwości. Lou traktował go raczej instrumentalnie, wykorzystując jego ułomności, jak choćby brak magii, do swoich egoistycznych i partykularnych, jak się miało za niedługo okazać, potrzeb. Już od czasów nastoletnich wykazywał skłonność do przekraczania pewnych barier w poszukiwaniu nowych doznań. Od sadystycznych manier dręczenia młodszych roczników w Hogwarcie, do uznania i poklasku po zwycięskich meczach w których ewidentnie łamał reguły i zasady fair play. Mając w sobie czasem coś z zmanierowanego paniczyka z bogatego domu, szukał coraz mocniejszych wrażeń. Najcieplej jednak wspominał swoje relację z pyskatą smarkulą ze szlamowatej rodziny Wood. On będąc już w ostatniej klasie, dał się pierwszorocznej Heather dobrze zapamiętać jako tyran. Rudzielec nie miał za bardzo możliwości by długo stawiać opór przed złośliwymi zaklęciami Louvaina, wszak miał nad nią, aż 6 lat doświadczenia przewagi. Lestrange nie miał szczególnych oporów by nadużywać tych dysproporcji i pastwił się nad młódką, jednak musiał jej oddać, że determinacji nie zabrakło jej ani razu. Nie dała się nigdy złamać i nigdy też nie zobaczył w jej oczach łez przerażenia. Twarda z niej była sztuka, co fakt to fakt. W Hogwarcie takie numery często uchodziły mu, oraz innym ślizgonom, często płazem, jednak w dorosłym życiu konsekwencje były zdecydowanie bliżej, przez co bardziej wyraźne i dotkliwe. Gdzieś głęboko, ale wciąż miał w sobie te mroczne zachcianki, jedynie nauczył się być bardziej wyrafinowany.
- Tak, zwykle ją mam. - wtrącił zadziornie, zarozumiałym tonem, mając na myśli oczywiście rację. On z kolei coraz mniej był zainteresowany otoczeniem i ludźmi wokół. Może dlatego, że będąc tu już nie pierwszy raz, zdążył się lekko przyzwyczaić i wyłączyć na niektóre bodźce. O wiele więcej uwagi skupiał na samej Cynthii. Obserwowanie jak przyswaja nowe realia i jak na nie reaguje dawało mu sporo satysfakcji. Z perspektywy niemagicznej oraz w dużym uproszczeniu, pochodzili z tego samego świata, więc mógł na własne oczy zaobserwować jak czarodziej, który nie miał za dużo wspólnego z mugolskim światem, praktycznie nic reaguje na niego w bezpośrednim kontakcie. Udało mu się już poznać na tyle swoją towarzyszkę, by za tą kurtyną z lodu dostrzegać minimalne gesty i mikroekspresję na jej twarzy. Kiedy wskazała mu na dziewczynę, odwrócił wzrok od przyjaciółki. - Istna bezradność. - skomentował wybór Flint, udając troskliwy ton, podszyty diabelskimi zamiarami. Przypominała z wyglądu pewną szlamę, która kiedyś poczuła się zbyt bezpiecznie w towarzystwie Lestranga. - Niczym się nie krępuj. Rób to, na co masz tylko ochotę. - dorzucił, domyślając się jedynie jakie zamiary miała Cynthia. Nie widział jej jeszcze w takim wydaniu, ale było to wręcz pociągające. Nie zamierzał jej w żadnym wypadku strofować, niech robi co chce.
- Tak, zwykle ją mam. - wtrącił zadziornie, zarozumiałym tonem, mając na myśli oczywiście rację. On z kolei coraz mniej był zainteresowany otoczeniem i ludźmi wokół. Może dlatego, że będąc tu już nie pierwszy raz, zdążył się lekko przyzwyczaić i wyłączyć na niektóre bodźce. O wiele więcej uwagi skupiał na samej Cynthii. Obserwowanie jak przyswaja nowe realia i jak na nie reaguje dawało mu sporo satysfakcji. Z perspektywy niemagicznej oraz w dużym uproszczeniu, pochodzili z tego samego świata, więc mógł na własne oczy zaobserwować jak czarodziej, który nie miał za dużo wspólnego z mugolskim światem, praktycznie nic reaguje na niego w bezpośrednim kontakcie. Udało mu się już poznać na tyle swoją towarzyszkę, by za tą kurtyną z lodu dostrzegać minimalne gesty i mikroekspresję na jej twarzy. Kiedy wskazała mu na dziewczynę, odwrócił wzrok od przyjaciółki. - Istna bezradność. - skomentował wybór Flint, udając troskliwy ton, podszyty diabelskimi zamiarami. Przypominała z wyglądu pewną szlamę, która kiedyś poczuła się zbyt bezpiecznie w towarzystwie Lestranga. - Niczym się nie krępuj. Rób to, na co masz tylko ochotę. - dorzucił, domyślając się jedynie jakie zamiary miała Cynthia. Nie widział jej jeszcze w takim wydaniu, ale było to wręcz pociągające. Nie zamierzał jej w żadnym wypadku strofować, niech robi co chce.