22.05.2023, 09:39 ✶
No właśnie. Kiedy Lou tracił czas na zabawy integracyjne z innymi ślizgonami, jak choćby zadręczanie szlam i mieszańców, Cynthia nie trwoniła czasu i już wtedy poświęcała się "rzemiosłu" tworzenia masek. Nawet jeśli nie przesiadywałaby tyle w bibliotece, czy dormitorium, częściej pokazując się w miejscach wspólnych w Hogwarcie to z dużym prawdopodobieństwem, ani Lou, ani reszta ślizgonów nie brałaby Cynthii na celownik swoich różdżek. Nazwisko takiego formatu jakie posiadała wykluczało ją z grona ofiar do dręczenia, to chyba proste. Nie mieli zbyt wiele wspólnych ścieżek i dużo przeczyło w tym, by mogli kiedykolwiek nawiązać bliższą relację, czy właściwie jakąkolwiek. Tym bardziej dziwne, że prawie dekadę później spędzają wspólnie czas i cieszą się swoim towarzystwem, niezależnie czy jest to podrzędny pub na Nokturnie, czy mugolski klub na obrzeżach Londynu. To dopiero zaskakujące, a właściwie nawet pociągające, poznawać się na nowo, wręcz odkrywać po tylu latach, kiedy logika podpowiadała o już wyrobionym i ugruntowanym przeświadczeniu na temat drugiej osoby. W życiu by nie powiedział, że królowa lodu ze szkolnej biblioteki stanie się kiedyś tak wprawną manipulatorką.
Nie umykał mu żaden jej nawet drobny gest. Przyjemny i rozpalający dreszcz przeszył jego kręgosłup, kiedy dotknęła palcami jego skóry na szyi. Aż cichy i krótki pomruk wydobył się zza jego zamkniętych ust, prawie tak kiedy dotkniesz domowego kota kiedy się tego nie spodziewa. Zapach jej perfum z aromatem palonego przez nich specyfiku uderzał w jego nozdrza, zapewniając w krótkich chwilach, drobne zastrzyki euforii. Nadstawił otwartą dłoń, kiedy wstając i wychodząc z ich loży Cynthia zaczepiała go dotykiem po udzie. Na dosłownie krótki moment, złapał ją prawie za opuszki palców i przytrzymał, instynktownie nie chcąc by go opuszczała, ale odrazy puścił ją dalej. Przyglądał się z uwagą jej poczynaniom i snuł domysły, jakie ma zamiary wobec tej młodej dziewczyny. Sądząc po ich wcześniejszej rozmowie, najpewniej brudne i posępne. - Owszem, najlepsze. Tylko takie do nas pasują. - odpowiedział Cynthii, zawieszając spojrzenie na nowej towarzyszce, mocno sugerującym tonem. Niewybredny komplemencik dla młodej mugolki, choć dwulicowy, bo ani trochę by tak o niej nie pomyślał, miał zabrzmieć zachęcająco, by uśpić jej czujność. Przesunął się na kanapie, robiąc miejsce dla nowej, w tym samym czasie łapiąc się za jeden z ostrych ćwieków przyszytych do jego kurtki i przyciskając mocno, aż ten przebije płytko naskórek jego kciuka. Kiedy poczuł mokre ciepło na swoim palcu, dyskretnie chwycił na jeden z kolorowych drinków, zanurzając na moment świeżą ranę w alkoholu. Kilka czarnych kropel krwi Blacków rozpłynęło się w szklance niczym atrament, następnie podsunął niczego nieświadomej dziewczynie, jej specjalnego drinka, pod same dłonie. - Nie widziałem cię tu wcześniej, a zapamiętałbym, bez wątpienia. - dorzucił dla rozluźnienia, kłamiąc jak z nut. Podobał mu się ten teatrzyk coraz bardziej, bo choć wcześniej nie wiedział co mogłoby się wydarzyć po przyprowadzeniu Cynthii w to miejsce, to obecny obrót spraw jak najbardziej przypadł mu do gustu. Minie, chwila zanim halucynogenna, czarna krew zacznie działać wraz z upitym przez mugolkę drinkiem, więc mieli jeszcze chwilę by lepiej poznać swoją ofiarę.
Nie umykał mu żaden jej nawet drobny gest. Przyjemny i rozpalający dreszcz przeszył jego kręgosłup, kiedy dotknęła palcami jego skóry na szyi. Aż cichy i krótki pomruk wydobył się zza jego zamkniętych ust, prawie tak kiedy dotkniesz domowego kota kiedy się tego nie spodziewa. Zapach jej perfum z aromatem palonego przez nich specyfiku uderzał w jego nozdrza, zapewniając w krótkich chwilach, drobne zastrzyki euforii. Nadstawił otwartą dłoń, kiedy wstając i wychodząc z ich loży Cynthia zaczepiała go dotykiem po udzie. Na dosłownie krótki moment, złapał ją prawie za opuszki palców i przytrzymał, instynktownie nie chcąc by go opuszczała, ale odrazy puścił ją dalej. Przyglądał się z uwagą jej poczynaniom i snuł domysły, jakie ma zamiary wobec tej młodej dziewczyny. Sądząc po ich wcześniejszej rozmowie, najpewniej brudne i posępne. - Owszem, najlepsze. Tylko takie do nas pasują. - odpowiedział Cynthii, zawieszając spojrzenie na nowej towarzyszce, mocno sugerującym tonem. Niewybredny komplemencik dla młodej mugolki, choć dwulicowy, bo ani trochę by tak o niej nie pomyślał, miał zabrzmieć zachęcająco, by uśpić jej czujność. Przesunął się na kanapie, robiąc miejsce dla nowej, w tym samym czasie łapiąc się za jeden z ostrych ćwieków przyszytych do jego kurtki i przyciskając mocno, aż ten przebije płytko naskórek jego kciuka. Kiedy poczuł mokre ciepło na swoim palcu, dyskretnie chwycił na jeden z kolorowych drinków, zanurzając na moment świeżą ranę w alkoholu. Kilka czarnych kropel krwi Blacków rozpłynęło się w szklance niczym atrament, następnie podsunął niczego nieświadomej dziewczynie, jej specjalnego drinka, pod same dłonie. - Nie widziałem cię tu wcześniej, a zapamiętałbym, bez wątpienia. - dorzucił dla rozluźnienia, kłamiąc jak z nut. Podobał mu się ten teatrzyk coraz bardziej, bo choć wcześniej nie wiedział co mogłoby się wydarzyć po przyprowadzeniu Cynthii w to miejsce, to obecny obrót spraw jak najbardziej przypadł mu do gustu. Minie, chwila zanim halucynogenna, czarna krew zacznie działać wraz z upitym przez mugolkę drinkiem, więc mieli jeszcze chwilę by lepiej poznać swoją ofiarę.