• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain

[Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#2
07.06.2023, 00:01  ✶  
Teleportacja nie była przyjemna dla obeznanych z nią czarodziejów, a co dopiero mugolów. Cynthia czuła charakterystyczny uścisk w żołądku, czasem nawet drobne zawroty głowy, które tym razem spotęgowały zażyte przez nią środki, więc nie zdziwiłaby się wcale, gdyby towarzysząca im zabawka — szlama, która chciała więcej, niż mogła dostać, zwymiotowała lub zemdlała pod wpływem nagłego wirowania i krwi Louvaina. Na szczęście w nieszczęściu, jasnowłosa była kobietą silnie stąpającą po ziemi i niezależną, rozsądną. Nie pozwoliłaby na wpakowanie się w większe kłopoty zarówno sobie, jak i jemu, chociaż on już i tak płynął, podpisując się pod działaniami coraz mocniej działającego Czarnoksiężnika. Planowała przejąć to cholerne prosektorium, nie było mowy o żadnych paragrafach. Nie miała jednak pojęcia, że jej towarzysz nazwał ich dwugodzinny wypad randką w swojej głowie, czyżby awansowała z przyjaciółki na potencjalny interes romantyczny, a nie miała o tym żadnego pojęcia? Może to kwestia sekretu, który jej zdradził?
Jej oczy błyszczały, blada skóra błyszczała od kropel wody, które bezwstydnie ześlizgiwały się pod przylegające do ciała ubranie. Gdy głos mężczyzny dobiegł jej uszu, odwróciła twarz w jego stronę, poprzednio również wstając i przesuwając niedbale dłonią po kolanie, aby pozbyć się z niej resztek trawy. Było chłodno, listopad pachniał deszczem i nieprzyjemny wiatr wdzierał się niemalże do kości, zostawiając za sobą dreszcz. Uniosła brew na ton jego głosu, nie odwracając spojrzenia, nie spuszczając głowy nawet na sekundę. Naprawdę sądził, że ona — akurat ona — ze wszystkich ludzi, będzie jego małą laleczką i będzie tańczyła tak, jak jej zagrał? Nie. Lestrange ewidentnie nie zdawał sobie sprawy, z czym zadzierał. Podeszła do niego, zgarniając na plecy mokrą kitkę, z której palcami wycisnęła wodę. - Przecież byłam blisko, może po prostu nie tak, jak byś sobie tego życzył? - zapytała cicho, posyłając mu krótkie spojrzenie i równie krótki uśmiech, a potem spojrzała w stronę szlamy, wzdychając cicho i bezemocjonalnie obserwując, jak z jej nosa zaczęła płynąć krew, a potem padła na trawę, tracąc przytomność. Przyglądała się temu chwilę, jakby zastanawiała się, co powinna z nią zrobić. Jej dłoń powędrowała ku górze, zahaczyła o podbródek Louvaina i zacisnęła na nim palce, niemalże zmuszając go, aby skupił na niej swoją uwagę. Spojrzała w ciemne, równie naćpane, co jej własne, oczy. Milczała chwilę, trzymając go delikatnie, ale jednocześnie stanowczo.  - To Twoja decyzja. Co chciałbyś zrobić, ze swoją laleczką? Mam jej pomóc? Ma się poczuć lepiej, ma poczuć rozkosz, wyruszyć do innego świata czy może odejść w cierpieniach, a potem będzie wyglądało, jakby przedawkowała? - mówiła pół szeptem, tonem spokojnym i chłodnym, jakby mówiła o rzeczach, które były dla niej codziennością. Śmierć nie robiła na niej wrażenia, podobnie jak mugolska, zakochana w czarnowłosym dziewczyna. Słyszała jej oddech, nerwowe drganie mięśni, które wprawiało w ruch to, co akurat znajdowało się pod nią. Pewnie wywoływał to ból, panika oraz chłód. Krew Blacków była bardzo silna w działaniu, nie raz przecież prosiła swojego drogiego przyjaciela o jej próbki. Nie spojrzała nawet w stronę jej ciała, pozwalając jedynie sobie na zsunięcie z pleców swojego skórzanego plecaka, który bezwiednie zawisł w okolicy ramion. Miała tam różdżkę. Jej palce cofnęły się z jego podbródka w momencie, w którym zaczął mówić. Możliwości było naprawdę wiele, niezależnie od tego, co sobie wybrał, musieli i tak ją zabrać do szopy. Cynthia zauważyła, że zapomniała swojej skórzanej kurtki, a spomiędzy mocno pomalowanych ust uciekał oddech, którego kształt mogła dostrzec gołym okiem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (3289), Louvain Lestrange (2316)




Wiadomości w tym wątku
[Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 06.06.2023, 23:40
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 07.06.2023, 00:01
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 08.06.2023, 12:57
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 10.06.2023, 22:29
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 14.06.2023, 19:44
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 14.06.2023, 21:56
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 22.06.2023, 11:24
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 28.06.2023, 21:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa