07.06.2023, 01:27 ✶
Aleja Horyzontalna
Siedziba redakcji "Trybuna Magii" i okolica
Siedziba redakcji "Trybuna Magii" i okolica
Szlamy robiły się coraz bardziej bezczelne i odważne. Trzeba było mieć naprawdę niemały tupet, by będąc zaledwie początkującą dziennikarką i to mugolskiego pochodzenia, publikować tak odważny artykuł. Grace Jennet nazywała siebie samą dziennikarką śledczą, zaczynała od opisywania niewiele znaczących oszustwach podatkowych w Carkitt Market. Opierając się na kilku plotkach i anonimowym informatorze, nie wzbudziła wielkiego zainteresowania na łamach przeciętnego brukowca jakim była Trybuna Magii. Jednak młoda kobieta najwidoczniej miała w sobie nienasycone pokłady ambicji, by wypłynąć skoro zdecydowała się na tak poważny artykuł w którym przypisywała wielkim rodom wspomaganie terroryzmu Lorda Voldemorta. Nawet Prorok Codzienny potrafił być odpowiednio zachowawczy i unikać tak poważnych oskarżeń w obawie przed wywołaniem skandalu i kontrowersji. Najgorsze w tym wszystkim było to to, że panna Grace wykonała kawałek solidnej pracy i w rzeczywistości to o czym pisała było niebezpiecznie blisko prawdy. Dostawało się takim nazwiskom jak Rookwood, Black, czy Lestrange. Rzecz jasna, że nie można było tego zostawić bez odpowiedzi. Szlama musiała poczuć na własnej krwi, że przyszła na strzelaninę z nożem. Dlatego Louvain postanowił skontaktować się z kuzynką Bellatrix z którą wspólnie zasilali szeregi sług Czarnego Pana, by wspólnymi siłami rozwiązać ten brzydki problem.
Późnym wieczorem, siedząc w niewielkiej kawiarence na przeciwko siedziby owej redakcji, przeglądał to przeklęte wydanie Trybuny, które za każdym razem tak samo podnosiło mu ciśnienie. Cruciatus samo mu się ciskało na koniec różdżki, kiedy czytał kolejne akapity obszernego "rozliczenia".
- Do twarzy Ci z intrygą, kuzynko. - oznajmił stonowanym głosem widząc zbliżającą się sylwetkę Bellatrix. Odłożył na bok gazetę, wstał zapinając guziki marynarki, odsunął dla przybyłej krzesło obok i z przebiegłym uśmieszkiem na twarzy, zaprosił gestem do stolika. - Chruścik powinien się zjawić za kilka minut. Wejdzie do redakcji i kiedy upewni się, że w środku jest bezpiecznie, da nam sygnał w tamtym oknie. - rozpoczął od samego sedna mówiąc cicho i ostrożnie, by nikt ich nie podsłuchał. Chruścik oczywiście był skrzatem z rezydencji Lestrangów, który podzielał poglądy swoich panów i był do tego bardzo lojalny. Pomysł z podstawieniem skrzata domowego na czujkę i rozeznanie podsunęła mu właściwie sama dziennikarka, ponieważ to ona próbowała przekonać sługę Lestrangów do współpracy i obnażania sekretów rodowych. Wystarczyło tylko kazać Chruścikowi pozwolić uwierzyć w jej pomysł i postarać się o osobistą rozmowę, sam na sam, bez świadków. Tak samo naiwna co brudna. - Potem przeniosę nas do środka. Reszta to już sama przyjemność. - dokończył, a policzki same mu się uniosły z zachwytu. Louvain był już kiedyś wewnątrz redakcji, kiedy zaczynał swoje sportowe podboje i udzielał swoich pierwszych wywiadów w których, ani trochę się nie ograniczał w obrazoburczym przekazie. Dlatego tak dobrze był poinformowany o strukturach redakcji i o tym, że nikt nie zostaje w biurze do zmroku. Redaktorzy byli za leniwi i słabo opłacani by zostawać w pracy po godzinach.