08.06.2023, 12:57 ✶
Gdyby faktycznie nie pozwoliłaby wpakować się im w żadne poważne kłopoty, nie powinna opuszczać Louvaina dalej niż kilka metrów. Ponieważ ten niepoprawny choleryk był w stanie obrócić tamten klubik do góry nogami, gdyby sprawy zbyt długo szły by nie po jego myśli. Alkohol i wypalony przez nich narkotyk stanowczo zamazał granicę między zabawą i rozsądkiem. Budowana przez wiele miesięcy jego pozycja w tamtym miejscu wisiała praktycznie na włosku, jeszcze kwadrans czy dwa, takiego ignorowania go w wykonaniu Cynthii i status VIP w jego małym królestwie przepadłby w jednej chwili. Nawet gruby portfel pełen mugolskich pieniędzy by nie pomógł. Może i było to zachowanie zakrawające o rozwydrzonego panicza, ale kiedy impulsy brały górę taki już był, przekorny i niepokorny.
- C-co... Nie to nie tak, nie wyobrażaj sobie. - odpowiedział, a swoje zmieszanie szybko starał się ukryć pod niesfornym uśmieszkiem. Co ona sobie myślała? Że może sobie w każdej chwili odejść od niego, wciąż przebywając w tym samym pomieszczeniu, jakby co najmniej była dorosła i w pełni niezależna? No może i była, a sam ten fakt chyba najbardziej go poirytował. A może była to reakcja na to, że nie mógł jej tak po prostu kontrolować według własnego widzimisię. Dobrze, że nie musiał mówić na głos wszystkiego co myśli, bo wyszedłby wtedy na zaborczego dupka ze zbyt wysokim ego.
Było w tym coś szalonego, ale i pociągającego, kiedy złapała go za podbródek i wymieniała te wszystkie potencjalne okropieństwa rodem z czarnej magii. Na krótki moment chyba nawet się odłączył, kiedy bezsilny na swoje instynkty, wzrok opadł mu na sylwetkę Cynthii. Zraszacze przeciwpożarowe wywołały zamieszanie w klubie, a teraz zamieszanie przytrafiło się w jego głowie, kiedy bezwstydnie zawieszał wzrok na mokrych ubraniach srebrnowłosej, które ciasno przylegały do jej kształtów. Zreflektował się jednak w porę, jeszcze zanim Flint skończyła wymieniać możliwości. - Po prostu niech jeszcze nie zdycha tutaj na trawie. Potem wymyślę jak możemy ją wykończyć. - odpowiedział zbyt rozkojarzony by faktycznie zdecydować się na którąś w wymienionych przez nią propozycji. W rzeczywistości chyba nawet większość z nich nie dotarła do jego uszu, bo zbyt wiele koncentracji musiał poświęcać, by bezpardonowo nie położyć swoich dłoni na jej talii. Odsunął lekkim i powolnym ruchem jej rękę ze swojego podbródka, by zdjąć z siebie i z swoich ubrań dokuczliwą wilgoć. Niby niedbałym ruchem dłoni, lecz dobrze wyuczonym, zaczesał opadającą zbyt na bok grzywkę bardziej do tyłu. Chwycił za rogi, u dołu swojej skórzanej kurtki i strząsnął nią parę razy pozbywając się nadmiaru wody z niej. Z resztą poradził sobie potem. Nie czekał już więcej, aż nowa przybyszka się całkowicie wykrwawi, więc prostym zaklęciem translokacyjnym sprawił, że jej ciało uniosło się na mniej więcej metr wysokości i zaczęło lewitować w stronę szopy nieopodal. - Co Ty tam takiego ukrywasz, prywatne prosektorium? - zażartował, choć ciekawość na poważnie się w nim głębiła.
- C-co... Nie to nie tak, nie wyobrażaj sobie. - odpowiedział, a swoje zmieszanie szybko starał się ukryć pod niesfornym uśmieszkiem. Co ona sobie myślała? Że może sobie w każdej chwili odejść od niego, wciąż przebywając w tym samym pomieszczeniu, jakby co najmniej była dorosła i w pełni niezależna? No może i była, a sam ten fakt chyba najbardziej go poirytował. A może była to reakcja na to, że nie mógł jej tak po prostu kontrolować według własnego widzimisię. Dobrze, że nie musiał mówić na głos wszystkiego co myśli, bo wyszedłby wtedy na zaborczego dupka ze zbyt wysokim ego.
Było w tym coś szalonego, ale i pociągającego, kiedy złapała go za podbródek i wymieniała te wszystkie potencjalne okropieństwa rodem z czarnej magii. Na krótki moment chyba nawet się odłączył, kiedy bezsilny na swoje instynkty, wzrok opadł mu na sylwetkę Cynthii. Zraszacze przeciwpożarowe wywołały zamieszanie w klubie, a teraz zamieszanie przytrafiło się w jego głowie, kiedy bezwstydnie zawieszał wzrok na mokrych ubraniach srebrnowłosej, które ciasno przylegały do jej kształtów. Zreflektował się jednak w porę, jeszcze zanim Flint skończyła wymieniać możliwości. - Po prostu niech jeszcze nie zdycha tutaj na trawie. Potem wymyślę jak możemy ją wykończyć. - odpowiedział zbyt rozkojarzony by faktycznie zdecydować się na którąś w wymienionych przez nią propozycji. W rzeczywistości chyba nawet większość z nich nie dotarła do jego uszu, bo zbyt wiele koncentracji musiał poświęcać, by bezpardonowo nie położyć swoich dłoni na jej talii. Odsunął lekkim i powolnym ruchem jej rękę ze swojego podbródka, by zdjąć z siebie i z swoich ubrań dokuczliwą wilgoć. Niby niedbałym ruchem dłoni, lecz dobrze wyuczonym, zaczesał opadającą zbyt na bok grzywkę bardziej do tyłu. Chwycił za rogi, u dołu swojej skórzanej kurtki i strząsnął nią parę razy pozbywając się nadmiaru wody z niej. Z resztą poradził sobie potem. Nie czekał już więcej, aż nowa przybyszka się całkowicie wykrwawi, więc prostym zaklęciem translokacyjnym sprawił, że jej ciało uniosło się na mniej więcej metr wysokości i zaczęło lewitować w stronę szopy nieopodal. - Co Ty tam takiego ukrywasz, prywatne prosektorium? - zażartował, choć ciekawość na poważnie się w nim głębiła.