• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain

[Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#8
28.06.2023, 21:24  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.08.2023, 23:55 przez Cynthia Flint.)  
Czasem przypominał jej dziecko. Chłopca, którego rodzice oraz przyjaciele wynosili na piedestał, przyzwyczajać do kąpieli w blasku przysłowiowych fleszy, odgrywającego główną rolę. I wydało się Cynthii, że to dla niego ważne, dominowanie oraz poczucie wyższości, poniekąd też dlatego mu tak często na to pozwalała, robiąc tak, jak Louvain chciał, bo w niczym jej to nie wadziło. Był egoistą, był rozkapryszony, chciwy i większość ludzi pewnie by sprzedał, gdyby zyskał na tym coś lepszego. Jej przewagą był jednak fakt, że była mu potrzebna trochę bardziej, niż inni. I znała jego czarny sekret, nawet dwa. Dlatego pozwalała sobie na więcej. Osoba postronna zauważyłaby jednak, że było za tym coś więcej, bo nie każdemu blondynka mówiła tak dosadnie to, co siedziało jej w głowie. Nie każdego przestrzeń osobistą naruszała, nie widząc w tym konieczności lub dopełnienia aktualnie granej przez nią roli. Lestrange był widocznie dla niej kimś więcej, niż była tego świadoma i dopiero zaserwowane przez niego używki, chociaż otępiające umysł, jednocześnie trochę otwierały jej oczy na ich relację. Nie był idealny, był paskudny i miał czarne serce, ale było w nim coś, co budowało w niej świadomość, że gdyby faktycznie coś się działo, to Lou by wcale jej nie porzucił, przeciwnie — byłby w stanie się dla niej poświęcić. I pewnie dlatego ona też była w stanie zrobić to dla niego, a co z tym idzie, odczuwać dawno zapomniane, stłamszone emocje.
Nie rozumiała również, dlaczego nie pozwalano uczyć się podstaw nekromancji oraz czarnej magii. Jak mieli bronić się przed czymś, z czym doświadczenie mieli tylko w teorii, gdy przychodziło do złowrogich zaklęć? Człowiek nie był w stanie w pełni zrozumieć charakteru inkantowanego czaru, dopóki nie odczuł go na sobie lub sam nie rzucił. Jeśli chodzi o nekromancję, była to dziedzina niezrozumiała i tłamszona równie mocno, co emocje błękitnookiej. Nie polegała przecież tylko na próbie przezwyciężenia śmierci, tworzeniu ghuli czy infernusów, przekształcaniu lub odnawianiu narządów, ale przede wszystkim na manipulacji siłami witalnymi, które można było nie tylko odbierać, a również oddawać. Nie była świadoma, jak Lestrange był spaczony, jak głęboko i dosadnie odczuwał aurę zaklęć, o których wiedzę skrywała przed światem. Nikt nie pozwoliłby jej pracować w Ministerstwie, gdyby te zainteresowania się wydały. Mając pod kontrolą prosektorium, było jej naprawdę łatwo o materiały do badań. Dla Cynthii Flint, ta dziedzina magii powszechnie tępiona i wywołująca oburzenie, była czymś więcej, niż zwykłym machaniem różdżką. Ściśle wiązała się ze znajomością ludzkiego ciała i tylko poszerzanie wiedzy na temat anatomii oraz procesów zachodzących, chociażby w mózgu, można było dotrzeć dalej. A ona chciała dalej, chciała więcej i bardziej.
- Nie wiem właściwie, czego się spodziewałam Lou. Nigdy nie robiłam takich rzeczy. - odpowiedziała mu wyjątkowo szczerze, tonem zupełnie innym niż zwykle, bardziej może ludzkim i nieporadnym, dalekim od ideału, do którego zawsze pośród dostosowywania swoich masek do okoliczności, dążyła. Jej błękitne ślepia na kilka sekund zatonęły w obsydianowych tęczówkach Śmierciożercy, a spomiędzy warg uciekło ciche westchnięcie. Ubranie wciąż miała wilgotne, podobnie jak włosy i ogień z kominka dość wolno je osuszał.
Nie miała okazji używać swoich czarów zbyt często, nic więc dziwnego, że odrobinę ją poniosło. Nie bała się, jego reakcja nie wywołała w niej dyskomfortu, nie zmniejszyła wcale dzielącego ich dystansu i nie uciekła wzrokiem. Zdawała sobie sprawę, że Lestrange przez swoją popularnością i silną prezencję pewnie łatwo wpływał na ludzi, pobudzając w nich te pierwotne instynkty samozachowawcze, ale nie działało to w przypadku Cynthii. Wibracje w powietrzu były wyczuwalne, przyjemny dreszcz przebiegł jej po karku, a ona sama na kilka sekund przygryzła dolną wargę. Nie zrobił wrażenia również mocnym uściskiem, nawet jeśli na jasnej skórze zostawił czerwone pręgi. - Mogę pozwalać sobie na wiele wobec Ciebie, nawet jeśli tego nie lubisz, bo pewnie jestem jedną z niewielu osób lub poza Lorettą jedyną, której to wybaczysz. Bo w swoim ciemnym sercu wiesz, mój Drogi, że w ostatnich dniach, wszystko w naszej relacji się zmieniło. Działa to jednak w dwie strony.
Odpowiedziała w końcu, nawiązując do całej serii wydarzeń, która doprowadziła ich do miejsca, w którym byli. Musieli mieć swoje plecy, ryzykowali zbyt wiele, jeśli byłoby inaczej. Zbyt dużo o siebie wiedzieli. Cynthia owszem, zawsze w pewien sposób starała się mu pomóc, bo byli przecież praktycznie przyjaciółmi, ale teraz potrzeba ta zdawała się ewoluować w coś, czego jeszcze określić nie umiała.
Tkwiła chwilę w milczeniu po jego słowach, zaciskając wciąż w palcach różdżkę. Mugolka na stole poruszyła się niespokojnie, mrucząc coś pod nosem i lawirując w odmętach swoich marzeń sennych. Zeszła trochę na drugi plan. Odłożyła książkę na swoje nogi, po tym, jak przysiadła znienacka na jego kolanach, dłonią przesuwając po jego policzku, zgarniając z czoła ciemny, wciąż wilgotny kosmyk włosów. Miał ciepłą skórę, co właściwie nie powinno jej dziwić, bo to ona zawsze była chłodna, zupełnie jakby podłapywała temperatury z prosektorium. Być może instynktownie, sama manipulowała własnymi siłami witalnymi, aby tak było, bo wtedy oddech i dotyk śmierci jej nie wybijał z pracy. Przesunęła spojrzeniem po jego twarzy, uciekając na chwilę od ciemnych oczu, kciukiem zahaczając o jego wargę. Wcale nie był na górze, chociaż się tak przy tym upierał. Nie mogła się na tym jednak zbyt długo skupić, zaskoczona siłą, z jaką odezwało się jej serce w piersi. - Sprawiasz, że zastanawiam się, co jest za linią, którą nakreśliłam lata temu. Czy nazwanie Cię "Moim" , byłoby czymś... urwała szept, przenosząc palce niżej, aby unieść nieco jego podbródek i pochylić się do Louvaina. To było nierozsądne, pozbawione logiki, narażające ich relację na zmiany, których wcale nie chcieli, ale pchający ją impuls był czymś z czym, nie umiała lub być może nie chciała nawet walczyć. Nie powinna go pocałować, a jednak jej ciepłe wargi nieśpiesznie i pewnie przylegały do jego.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (3289), Louvain Lestrange (2316)




Wiadomości w tym wątku
[Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 06.06.2023, 23:40
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 07.06.2023, 00:01
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 08.06.2023, 12:57
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 10.06.2023, 22:29
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 14.06.2023, 19:44
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 14.06.2023, 21:56
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Louvain Lestrange - 22.06.2023, 11:24
RE: [Listopad 1970] Cierpienia | Cynthia & Louvain - przez Cynthia Flint - 28.06.2023, 21:24

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa