• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel

[styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#4
14.09.2023, 16:59  ✶  

Sauriel kochał zgrywać debila (nie musiał się przesadnie starać) i lubił, jak ludzie go za takiego mieli. To ułatwiało jego życie. Nikt niczego nie chciał, nikt niczego nie oczekiwał - i tak chciał żyć. Leżeć na ciepłym piecu całymi dniami, przeciągać się leniwie. Schodzić, kiedy ktoś zaszeleścił paczuszką z karmą, albo kiedy chciało się zapolować. Nie tylko dlatego, że był głodny. Z potrzeby samej zabawy. Podręczyć jadowitego węża, znudzić się nim i zostawić, kiedy zdechnie. Podrapać wielkiego wilczaka po nosie, bo wsadzał go na jego podwórko. Skoczyć na jakieś dziecko, które się naprzykrzało i chciało dotknąć jego dopiero co wyczyszczonego futerka. A kiedy wołali? Aaach... no może kocur się pokusił na to, żeby obdarzyć tego człowieczka swoim spojrzeniem, łaskaawym. Im bardziej mają cię za głupiego tym mniej wymagają, to było kurwa proste jak dwa dodać dwa. I proszę, jak niewiele również trzeba było, żeby tutaj odpowiedzialność i plan całego działania spoczął na barkach kogoś innego. Powiedzieć, że to była manipulacja byłoby to zdecydowanie za dużo powiedziane. Z Sauriela był taki aktor jak z koziej dupy trąbka. On po prostu nie kładł za bardzo na nic faka. I ludzie to widzieli i wyczuwali. Czasami to było aż zbyt widoczne i przynosiło sporo problemów, no bo "kiedy ty w końcu dorośniesz!". Ale po co dorastać, skoro na tym etapie było dobrze?

- Zastraszanie? Mam ich flaki przeciągnąć po całym domu? - Sauriel nie był jeszcze na takim etapie, gdzie taka makabra byłaby mu bardzo na rękę. Nie znaczyło to jednak, że nie był do tego zdolny. Preferował pozbywać się ludzi szybko. Bo im szybciej zdechną, tym szybciej problem z głowy, tym szybciej można wrócić do leżenia do dołu brzuchem i wyciąganiem swoich łapsk do przodu. Na przykład po jakąś książkę. O zgroozo - mugolską na ten przykład. To, że to byli mugole, że to miała być przestroga dla Ministerstwa... meeh. Whatever. Równie dobrze mogliby właśnie iść mordować hodowców świń, bo Tomcio miał na ich punkcie fobie. To, czy to ma być makabra, czy po prostu śmierć wolał ustalić już teraz. Kiedy Sauriel słyszał "zastraszenie" albo "śmierć z przekazem" to jego mózg potrafił się niezdrowo odpalić i tworzyć jeszcze bardziej niezdrowe wizje tego, co można było z człowiekiem zrobić. I to było zawsze zadziwiające, jak giętkie potrafiło być ludzkie ciało, kiedy tylko połamało się je w paru miejscach. - Jesteś z tych z kijem w tyłku, ay? - Nie trudno było usłyszeć lekkiego sarkazmu z jego tonie. Tak jak i po kilku słowach nie trudno było się domyślić, że Pardus był jednym z tych, do których trzeba było mieć cierpliwość, żeby przebywać w jego towarzystwie. No po prostu... muszę, albo się uduszę. Musiał pozaczepiać "towarzyszy broni". A że w większości Śmierciożercy to były nadęte bufony to tym bardziej go to bawiło i zachęcało do wyzłośliwiania się. Nic dziwnego, że kiedy przez moment na Sauriela rzucono zaklęcie sznurujące usta to wszyscy się cieszyli. Rozczarowaniem było to, że to zaklęcie samo przestało działać.

Pardus stąpał gładko i bezszelestnie obok Papilio. Gdyby nie szelest jego szaty byłby jak rozmazujący się w kącikach oczu cień, dementor, którego przysłano tu po to, by pochłonąć wszelkie światło. A on po prostu korzystał z otoczki cieni. Cóż, Papilio mógł zresztą dołączyć do kompletu dziwactw, jakie w życiu napotkał, tym jednym spotkaniem wampira. Bo właśnie tym był towarzysz, którego dobrano mu na tę misję.

Rookwood już miał wypierdalać drzwi z zawiasów, wchodząc razem z nimi, ale pojawiało się hasło-klucz. Więc zamiast tego Sauriel odsunął się parę kroków, przyglądając się budynkowi. W jednym z pokoi nadal paliło się światło, zdaje się, że w salonie. Podszedł do drzwi, ale zgodnie z podejrzeniami - były zamknięte. Tak samo zresztą jak wszystkie okna. Nic dziwnego, był styczeń, późny wieczór, nikt nie chciał wpuszczać do wnętrza mroźnego powietrza zbliżającej się nocy. Raczej palono w kominkach i ogrzewano. I co prawda można było zrobić wszystko, bo i dużo możliwości i tak przesunęło się przez jego głowę, takie jak proste otworzenie zamków magią, ale nawet sobie nie wyobrażacie jaką nieodpartą chęć miał, żeby po prostu zapukać..! Ale nie zrobił tego. Chociaż cieszył się do samego siebie pod nosem z tej wizji i jak potencjalnie wkurwiłby kompana.

Różdżka dotknęła drzwi, a Pardus otworzył je (dziękował bogu, że to był zwykły zamek a nie jakieś turbo zabezpieczenia, którym by nie podołał) i wsunął się do wnętrza. Jak cień. Jak czarny kot, który przesuwa się między nogami, nie potrzebując nawet bardzo szeroko otworzyć drzwi, by dostać się do środka. I światło naprawdę zaczęło przygasać, a mgła przesunęła po posadzkę, gdy cień wampira począł rosnąć, wydłużać się i prezentować sobą diabelskie skrzydła.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (2296), Sauriel Rookwood (3202)




Wiadomości w tym wątku
[styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Nicholas Travers - 05.08.2023, 12:50
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Sauriel Rookwood - 14.09.2023, 12:57
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Nicholas Travers - 14.09.2023, 16:12
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Sauriel Rookwood - 14.09.2023, 16:59
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Nicholas Travers - 14.09.2023, 22:40
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Sauriel Rookwood - 15.09.2023, 07:52
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Nicholas Travers - 15.09.2023, 09:34
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Sauriel Rookwood - 15.09.2023, 10:10
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Nicholas Travers - 15.09.2023, 12:39
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Sauriel Rookwood - 15.09.2023, 13:52
RE: [styczeń 1971r.] Pierwsze ataki Śmierciożerców - Nicholas i Sauriel - przez Nicholas Travers - 19.09.2023, 13:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa