20.09.2023, 18:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.09.2023, 18:44 przez Morgana le Fay.)
Była w tym jakaś przedziwna ironia - ktoś z rodziny stricte prawniczej, ktoś, kogo ojciec zasiadał w ławnicach Wizengamotu, a jednak... jednak zdecydowanie nie liczył się z literą prawa, zbaczając na inne ścieżki, najeżone niebezpieczeństwami. Bo gdyby ktoś się zorientował (nie licząc najbliższego kręgu zaufanych), gdyby zdecydował się zadenuncjować - i nawet niekoniecznie mogło tu chodzić o uderzenie w samą Aletheę - to, delikatnie mówiąc, mogłoby nie być wesoło.
Ale Leta nie miała zamiaru zbaczać z obranych dróg, kierować się jedynymi słusznymi wartościami, ideami. Nie, gdy przecież wykorzystywała swe umiejętności w słusznej sprawie. Słusznej dla niej osobiście, oczywiście - wszak niejeden mógłby stwierdzić, że "ale przecież to zakazane, tak, badania powinny być prowadzone organoleptycznie i koniec, co to za zabawy z nekromancją. To zakazane!!!". Tyle że korzyści zdecydowanie przeważały nad minusami. Zakazane metody może i były drogami na skróty, ale też chroniły przed niespodziewanym władowaniem się na brzemienne w skutkach zabezpieczenie czy też najzwyczajniej w świecie: przed stratą czasu.
Bo równie dobrze miejsca wytypowane jako potencjalnie zawierające coś cennego, mogły ziać pustką, ogołocone przez kogoś innego, już dawno, dawno temu...
... tej nocy zaś miała "wcisnąć" się tam, gdzie czas najwyraźniej wzbronił im dostępu i przekonać się na własne "oczy", czy warto było podejmować próby przedostania się przez zawalisko. Tak, przed snem uważnie przestudiowała nakreśloną przez Nell mapkę, rozważając tym samym, w którą stronę powinna podążyć. Opcje miała co najmniej dwie, ale czy da radę zbadać oba? Nawet jeśli, od czegoś musiała zacząć.
Od czego? Jeszcze to rozważała, kiedy wychynęła z namiotu, niewidzialna dla ludzkich oczu. Cathal zdawał sobie sprawę z tego, co będzie dziać się tej nocy, ale na dłuższą metę mógł tylko zgadywać, o ile się w ogóle nad tym zastanawiał. Już wyszła ze swego ciała? Już dotarła do celu? A może kręci się wokół Jamila, w którego stronę ostatnimi czasy rzucała całkiem sporo maślanych spojrzeń...
Czegokolwiek by nie robiła, koniec końców "stanęła" przed wejściem do budynku w centrum wioski, po raz ostatni już rozważając, w którą dokładnie stronę się skierować. Niech będą i okolice pracowni. Stąd też zapuściła się dalej, odtwarzając w pamięci mapkę...
Ale Leta nie miała zamiaru zbaczać z obranych dróg, kierować się jedynymi słusznymi wartościami, ideami. Nie, gdy przecież wykorzystywała swe umiejętności w słusznej sprawie. Słusznej dla niej osobiście, oczywiście - wszak niejeden mógłby stwierdzić, że "ale przecież to zakazane, tak, badania powinny być prowadzone organoleptycznie i koniec, co to za zabawy z nekromancją. To zakazane!!!". Tyle że korzyści zdecydowanie przeważały nad minusami. Zakazane metody może i były drogami na skróty, ale też chroniły przed niespodziewanym władowaniem się na brzemienne w skutkach zabezpieczenie czy też najzwyczajniej w świecie: przed stratą czasu.
Bo równie dobrze miejsca wytypowane jako potencjalnie zawierające coś cennego, mogły ziać pustką, ogołocone przez kogoś innego, już dawno, dawno temu...
... tej nocy zaś miała "wcisnąć" się tam, gdzie czas najwyraźniej wzbronił im dostępu i przekonać się na własne "oczy", czy warto było podejmować próby przedostania się przez zawalisko. Tak, przed snem uważnie przestudiowała nakreśloną przez Nell mapkę, rozważając tym samym, w którą stronę powinna podążyć. Opcje miała co najmniej dwie, ale czy da radę zbadać oba? Nawet jeśli, od czegoś musiała zacząć.
Od czego? Jeszcze to rozważała, kiedy wychynęła z namiotu, niewidzialna dla ludzkich oczu. Cathal zdawał sobie sprawę z tego, co będzie dziać się tej nocy, ale na dłuższą metę mógł tylko zgadywać, o ile się w ogóle nad tym zastanawiał. Już wyszła ze swego ciała? Już dotarła do celu? A może kręci się wokół Jamila, w którego stronę ostatnimi czasy rzucała całkiem sporo maślanych spojrzeń...
Czegokolwiek by nie robiła, koniec końców "stanęła" przed wejściem do budynku w centrum wioski, po raz ostatni już rozważając, w którą dokładnie stronę się skierować. Niech będą i okolice pracowni. Stąd też zapuściła się dalej, odtwarzając w pamięci mapkę...
Rzut N 1d100 - 6
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 95
Sukces!
Sukces!