- Co na pewno? Czy na pewno menele pod monopolowy chodzą? - Uniósł jeden kącik ust w górę. - Co tak dopytujesz? Mam znowu coś nie tak z mimiką twarzy? - Ostatnimi miesiącami zdecydowanie za dużo się krzywił i to krzywienie się było odpowiedzią właściwie na wszystko. Więc jakoś już nie był pewien, kiedy się krzywił, a kiedy nie, jakby to stało się zastępstwem jego klasycznej mimiki zamiast znudzenia. Czy tam - zmęczenia. Zblazowania? Zwał jak zwał. Nie, nie czuł, żeby teraz się krzywił, wręcz przeciwnie. Tylko trochę nie rozumiał, skąd to upewnienie się. Miałby ją okłamywać? A niby czemu? To znaczy - było wiele powodów, dla których mógł ją okłamywać, ale żaden z tych powodów nie zawierał się akurat w tym temacie. Łącząca ich więź była upierdliwa i w końcu zniknęła. Jak jakaś pieprzona smycz, którą mu ktoś w końcu zdjął razem z obrożą. Brrr... Naprawdę się nie dziwił, że ludzie od tego wariowali. Tym bardziej, kiedy poszli sobie o tak, pobawić się, a nie akurat mieli szczęście wykonać rytuał z osobą, którą lubili. Z którą dobrze się czuli, tak jak on dobrze czuł się z Victorią.
- No i cool. O to chodziło. - Odparł spokojnie, odrywając od niej spojrzenie, by przenieść je na cichą uliczkę. Ludzie wciąż przechodzili przez park, noce letnie cieszyły się zazwyczaj o wiele dłuższym życiem. I o wiele krótszymi nocami, co niekoniecznie dla samego Sauriela było na plus. Sytuację tylko ratowała zasmarkana, angielska pogoda, ale i na nią w tym roku nie można było liczyć. Seerio - wszystko się zesrało po tym Beltane. Nawet pogoda! To jest - dla większości ludzi pewnie super, można sobie robić słodkie pikniczki czy wyjść z pieskiem na spacerek. Nie da się dogodzić każdemu. - Mówiła o tym ta czarownica, nie? Że może się pojawić takie uczucie. - Jako jeden z tych skutków ubocznych. - I... co? Przeszkadza ci to jakoś? - Może tak, może po prostu wystarczyło to czymś uzupełnić. Jak ciało naturalnie próbowało wypełniać braki, jak zasklepiało rany, jak zrastała się skóra po jej rozerwaniu. Pusty kubeł, który należy po brzegi zalać wodą. On tego uczucia nie miał. Czuł się tak zajebiście dobrze, jak od dawna nie czuł. No, może pomijając to ciśnienie, żeby faktycznie dojebać starszemu, ale... to było naprawdę skomplikowane. A rozmawiając o tym z Victorią jeden bardzo istotny czynnik nie był brany pod uwagę, który widział Sauriel - czyli taki jeden przystojniaczek, przed którym drżała cała Anglia. Pan Tomuś.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.