24.09.2023, 12:12 ✶
W którąkolwiek ścianę by nie wlazła, nie natykała się na nic, co by sugerowało, że jednak coś znajduje się poza granicami tej sali. Hm, może faktycznie to był koniec drogi? Może faktycznie nie istniało żadne inne przejście? Z namysłem zerknęła na podłogę, decydując się sprawdzić, czy przypadkiem nie ma niczego „pod”.
W kwestii „nad” – no, to już mogła na sam koniec, bez wracania tą drogą, którą już przebyła; prościej było przemknąć po prostu do góry, by wydostać się na powierzchnię, a następnie powrócić do ciała.
Ale filar… filar był niespodzianką i to niemałą. Gdyby to było przejście – w porządku. Coś, co ewidentnie pełniło funkcję przechowawczą – też, w końcu cenne rzeczy nie bywały zwykle pozbawione ochrony, nawet jeśli dostępu do nich strzegł szereg mniej czy bardziej wymyślnych zabezpieczeń.
Runy jak runy, tyle że tym razem na własne oczy widziała, jak się rozjarzył błękitnym światłem. Nie mówiąc już o wrażeniu, jakby oberwała prosto w łeb. Odruchowo się cofnęła, potrząsnęła głową – jakby to miało jakoś pomóc w odzyskaniu stabilności.
Szlag.
Z całą pewnością wolałaby móc obejrzeć rzeczony filar z każdej możliwej strony, ale – nie mogła. Świadoma tego, iż dalsze próby zbliżenia się ewidentnie spowodują, że zostanie wyrzucona (czego nie lubiła; zdecydowanie wolała wrócić do ciała na własnych warunkach niż zostać do niego brutalnie odesłaną), po prostu okrążyła świecącą kolumnę. Tylko tyle i aż tyle.
Następnie po raz ostatni okrążyła całą salę, jakby się upewniając, że nic nie przegapiła, a następnie wleciała prosto w sufit, z zamiarem zakończenia całej tej nocnej eskapady. Jeśli Calowi nie znudziło się czekanie, to mieli już teraz do porozmawiania...
W kwestii „nad” – no, to już mogła na sam koniec, bez wracania tą drogą, którą już przebyła; prościej było przemknąć po prostu do góry, by wydostać się na powierzchnię, a następnie powrócić do ciała.
Ale filar… filar był niespodzianką i to niemałą. Gdyby to było przejście – w porządku. Coś, co ewidentnie pełniło funkcję przechowawczą – też, w końcu cenne rzeczy nie bywały zwykle pozbawione ochrony, nawet jeśli dostępu do nich strzegł szereg mniej czy bardziej wymyślnych zabezpieczeń.
Runy jak runy, tyle że tym razem na własne oczy widziała, jak się rozjarzył błękitnym światłem. Nie mówiąc już o wrażeniu, jakby oberwała prosto w łeb. Odruchowo się cofnęła, potrząsnęła głową – jakby to miało jakoś pomóc w odzyskaniu stabilności.
Szlag.
Z całą pewnością wolałaby móc obejrzeć rzeczony filar z każdej możliwej strony, ale – nie mogła. Świadoma tego, iż dalsze próby zbliżenia się ewidentnie spowodują, że zostanie wyrzucona (czego nie lubiła; zdecydowanie wolała wrócić do ciała na własnych warunkach niż zostać do niego brutalnie odesłaną), po prostu okrążyła świecącą kolumnę. Tylko tyle i aż tyle.
Następnie po raz ostatni okrążyła całą salę, jakby się upewniając, że nic nie przegapiła, a następnie wleciała prosto w sufit, z zamiarem zakończenia całej tej nocnej eskapady. Jeśli Calowi nie znudziło się czekanie, to mieli już teraz do porozmawiania...