11.10.2023, 21:25 ✶
Ćwierć wieku, czarodzieju. Piękna liczba, piękny wiek. Ten moment kiedy zdążyło się nabrać już co nieco doświadczenia w życiu, ale wciąż tak wiele pozostawało do odkrycia. Byli już dorośli, ale wciąż bardzo młodzi. Wciąż będą popełniać błędy, a świat będzie musiał im to wybaczyć, jednocześnie te najbardziej bolesne mieli już za sobą, przynajmniej powinni. To co najlepsze dopiero przed nimi, a to co najgorsze za nimi.
Sankt Petersburg był zdecydowanie najlepszym możliwym wyborem na wyjazd, nie tylko na zimową porę, która w tej części świata trwała już w najlepsze w listopadzie, ale w ogóle ze wszystkich możliwych wyborów. Odległe, ciepłe i egzotyczne miejsca kompletnie by się nie sprawdziły w tym przypadku. Choć mogły brzmieć kusząco, nie oddawały w pełni ich charakteru i temperamentu. Złote plaże, błękitne laguny? Proszę was, niesmaczny żart. Od infantylnej potrzeby znalezienia się w miejscu z okładki albumu, wolał szary, siermiężny brutalizm najbardziej klasycznego miasta w Rosji. Unikatowy styl socrealizmu w połączeniu z wielowiekową zabudową z poprzednich epok, pozwalał poczuć bezgraniczną ciągłość historii i tradycji. Coś sprawiało, że człowiek momentalnie czuł się częścią tego procesu dojrzewania, a zarazem przekwitania tego miejsca. Nawet jeśli oboje nie byli z tych stron, nawet jeśli było się tylko niewielkim trybikiem tej machiny.
- Dobrze Cię widzieć taką radosną i pogodną. Uwierz, że ja Ciebie też. - uśmiechnął się i odwzajemnił uścisk w splecionych placami dłoni. - Tutaj przynajmniej możemy swobodnie pospacerować, bez gapiów i tłumów dookoła.
Sankt Petersburg był zdecydowanie najlepszym możliwym wyborem na wyjazd, nie tylko na zimową porę, która w tej części świata trwała już w najlepsze w listopadzie, ale w ogóle ze wszystkich możliwych wyborów. Odległe, ciepłe i egzotyczne miejsca kompletnie by się nie sprawdziły w tym przypadku. Choć mogły brzmieć kusząco, nie oddawały w pełni ich charakteru i temperamentu. Złote plaże, błękitne laguny? Proszę was, niesmaczny żart. Od infantylnej potrzeby znalezienia się w miejscu z okładki albumu, wolał szary, siermiężny brutalizm najbardziej klasycznego miasta w Rosji. Unikatowy styl socrealizmu w połączeniu z wielowiekową zabudową z poprzednich epok, pozwalał poczuć bezgraniczną ciągłość historii i tradycji. Coś sprawiało, że człowiek momentalnie czuł się częścią tego procesu dojrzewania, a zarazem przekwitania tego miejsca. Nawet jeśli oboje nie byli z tych stron, nawet jeśli było się tylko niewielkim trybikiem tej machiny.
- Dobrze Cię widzieć taką radosną i pogodną. Uwierz, że ja Ciebie też. - uśmiechnął się i odwzajemnił uścisk w splecionych placami dłoni. - Tutaj przynajmniej możemy swobodnie pospacerować, bez gapiów i tłumów dookoła.