01.11.2023, 16:29 ✶
Nie ma potrzeby niszczyć, czy wyżynać do zera wszystkich mugolaków i mieszańców. Wystarczy podporządkować tych, którzy nie są w stanie się obronić, lub nie podnoszą sprzeciwu. Tylko tacy którzy stawiali opór i myślą, że są w stanie postawić się wobec nadciągającego. Resztę można resocjalizować i poddać nurtowi zmian. Tylko społeczeństwo o silnej hierarchii było wstanie przetrwać próbę której rzeczywistość wymagała, by zapewnić ład na całą przyszłość. Chociaż wzgardzał Heather zarówno jej pochodzeniem i podejściem do nieubłaganej zmiany to nie miał jej ego za złe. Jej poczucie własnej dumy nie pozwalało jej poddać się dyktandu, więc instynktownie podejmowała walkę, nawet jeśli za chwilę miało się okazać, że na próżno. Instynkt samozachowawczy jak u wielu innych stworzeń musiał działać ponad rozsądek, to uczciwe skoro tak działała natura.
Była zbyt wolna i tak jak zawsze nie potrafiła przewidzieć kolejnego ruchu. Choć wprost ostrzegał, że za chwilę może się zrobić się nieprzyjemnie, przestrzegał przed konsekwencjami na próżno. Zaklęcie było szybsze, niż jej reakcja. Zdążył uskoczyć, kiedy plusk popłuczyn zamierzał zapaskudzić, jego wypastowane obuwie. Na kojący jego zimne serce widok, parsknął pogardliwym śmiechem. Odchylając marynarkę schował w kieszeń swoją różdżkę. - Do syta mieszańcu... - wyniosła arogancja wylewała się z niego w każdym słowie i geście. Choć bardzo go kusiło splunąć jeszcze na ten obraz nędzy, to powstrzymał się. Widok umorusanej w płynnym gównie rudej, będzie przypominał sobie do relaksu jeszcze przez najbliższe tygodnie. Gdyby nie była BUMowcem pokusiłby się o coś mocniejszego, niż zwykła translokacja, coś bardziej czarnomagicznego, jednak w tym przypadku brawo stało bardziej na jej korzyść. Chociaż gdyby nawet chciała go aresztować za napaść, czy obrazę funkcjonariusza to pewnie by mogła, ale co z tego. Taki śliski typ jak on i tak z tego się wykupi, albo wykpi. Zmarnowałaby mu co najwyżej od kilku do kilkudziesięciu godzin, ale nic poza tym. - Pogódź się z tym, to może kiedyś ci odpuszczę. - rzucił jeszcze na odchodne. Teraz już spokojny i usatysfakcjonowany mógł odpuścić i teleportował się, zostawiając Heather z goryczą porażki.
Była zbyt wolna i tak jak zawsze nie potrafiła przewidzieć kolejnego ruchu. Choć wprost ostrzegał, że za chwilę może się zrobić się nieprzyjemnie, przestrzegał przed konsekwencjami na próżno. Zaklęcie było szybsze, niż jej reakcja. Zdążył uskoczyć, kiedy plusk popłuczyn zamierzał zapaskudzić, jego wypastowane obuwie. Na kojący jego zimne serce widok, parsknął pogardliwym śmiechem. Odchylając marynarkę schował w kieszeń swoją różdżkę. - Do syta mieszańcu... - wyniosła arogancja wylewała się z niego w każdym słowie i geście. Choć bardzo go kusiło splunąć jeszcze na ten obraz nędzy, to powstrzymał się. Widok umorusanej w płynnym gównie rudej, będzie przypominał sobie do relaksu jeszcze przez najbliższe tygodnie. Gdyby nie była BUMowcem pokusiłby się o coś mocniejszego, niż zwykła translokacja, coś bardziej czarnomagicznego, jednak w tym przypadku brawo stało bardziej na jej korzyść. Chociaż gdyby nawet chciała go aresztować za napaść, czy obrazę funkcjonariusza to pewnie by mogła, ale co z tego. Taki śliski typ jak on i tak z tego się wykupi, albo wykpi. Zmarnowałaby mu co najwyżej od kilku do kilkudziesięciu godzin, ale nic poza tym. - Pogódź się z tym, to może kiedyś ci odpuszczę. - rzucił jeszcze na odchodne. Teraz już spokojny i usatysfakcjonowany mógł odpuścić i teleportował się, zostawiając Heather z goryczą porażki.
Koniec sesji