• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester

[6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#3
23.11.2023, 19:50  ✶  

Nie zawsze radził sobie z odpowiednim kontrolowaniem własnych emocji. Lata temu, kiedy miał jeszcze pod nosem mleko, nie raz i nie dwa zdarzyło mu się usłyszeć od ojca, że w jego przypadku wyglądało to na odwrót - że pozwalał na to, aby wpływały one na podejmowane działania, decyzje. Nie było to czymś, co w oczach Francisa Mulcibera stanowiło powód do dumy. Prędzej oznakę słabości, która nie powinna mieć miejsca. Dlatego też Robert konsekwentnie z tym walczył, stając się z biegiem czasu tym właśnie człowiekiem, który w chwili obecnej siedział przed Chesterem.

Niełatwym do rozczytania.

W gruncie rzeczy nie zaskoczyło go to, iż jego wyznanie nie stanowiło dla Rookwooda żadnej niespodzianki. Był natomiast rozczarowany tym, że tego typu wiedzę, mężczyzna pozostawił dla samego siebie. Grali do tej samej bramki. Działali w imię tej samej idei. Pewnych kwestii nie powinni byli przed sobą ukrywać. Dla większego dobra. Jednocześnie Robert był na tyle rozsądny, aby nie wywoływać z takiego powodu awantury. Nie mogli wszak dopuścić aby pomiędzy ich dwójką doszło do rozłamu. Za takowym bowiem podążają zawsze pewne konsekwencje.

Przez chwilę więc milczał, starając się jakoś sobie wszystko poukładać.

Pozbyć się negatywnych emocji.

- Zdajesz sobie sprawę, że bliska obecność kogoś z kim będą łączyć mnie tego rodzaju powiązania może stanowić problem? - wreszcie zwrócił uwagę na to, co było istotne z jego punktu widzenia. Nie znał Stanleya. Zakładał jednak, że ich relacja mogłaby mieć znaczenie dla organizacji oraz jej działań. Być może nawet odbiłaby się na nich w sposób negatywny. Ciężko bowiem było przewidzieć, w jakim kierunku zdoła się rozwinąć. Owszem. Robert mógł starać się zadbać o jej właściwy rozwój, ale pewności nie mieli w tym przypadku żadnej. Borgin był już bowiem dorosły. Ukształtowany przez swoich bliskich, przez swoje otoczenie. Możliwości Roberta względem niego pozostawały więc... cóż, ograniczone. - Ciężko przewidzieć, jakie mogą być konsekwencje, gdybym zdecydował się nawiązać z nim kontakt. Podobnie w przypadku jego braku. Szuka informacji wśród ludzi, którzy mogą okazać się posiadać w tym temacie jakąś wiedzę. Nie jestem przekonany czy byłaby to gra warta świeczki. - dokończył, przedstawiając nieco szerzej swój punkt widzenie. Nie miałby oczywiście nic przeciwko wykorzystaniu chłopaka, ale ten był narzędziem Robertowi nieznanym. W przypadku takiego ciężko określić ewentualne skutki uboczne. Możliwe konsekwencje. Dużo mniej ryzykownym rozwiązaniem wydawało się więc usunięcie tego pionka z szachownicy.

Tak przynajmniej podpowiadał Robertowi cichy głosik z tyłu głowy. Jedni powiedzieliby, że intuicja. Dla drugich, w tym również samego Mulcibera, był to po prostu głos należący do zdrowego rozsądku, którego nie zdążył jeszcze pozbyć się w zupełności; do samego końca.

- Oczywiście, jeśli masz jakieś plany, w których Borgin miałby odegrać istotną rolę, usunięcie go z planszy może nastąpić później. Aczkolwiek uważam, że to dla nas najlepsza opcja. Najbezpieczniejsza. Najmniej ryzykowna. - dorzucił jeszcze po krótkiej przerwie. Podkreślił tym samym, że tradycyjnie zamierza współpracować. Nie chciał decydować tutaj za nich obydwu. Nie miał zresztą do tego prawa. Musieli dojść w tej kwestii do porozumienia. Wypracować wspólne stanowisko. Sprawa nie dotyczyła przecież wyłącznie Roberta i jego rodziny. Ona była powiązana z organizacją, którą Mulciber i Rookwood współtworzyli.

I o którą byli zobligowani należycie dbać.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Chester Rookwood (1784), Robert Mulciber (1992)




Wiadomości w tym wątku
[6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester - przez Robert Mulciber - 18.11.2023, 01:19
RE: [6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester - przez Chester Rookwood - 20.11.2023, 00:07
RE: [6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester - przez Robert Mulciber - 23.11.2023, 19:50
RE: [6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester - przez Chester Rookwood - 05.12.2023, 16:15
RE: [6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester - przez Robert Mulciber - 09.12.2023, 22:31
RE: [6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester - przez Chester Rookwood - 26.12.2023, 18:24
RE: [6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester - przez Robert Mulciber - 27.12.2023, 18:05
RE: [6 kwietnia 1972] Szczera rozmowa? | Robert & Chester - przez Chester Rookwood - 27.12.2023, 21:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa