Chłopak otrzymał od Roberta wyraźne wytyczne, dlatego też, kiedy tylko usłyszał, że Rodolphus jest umówiony, postąpił zgodnie z instrukcjami. Zabezpieczył drzwi wejściowe. Oznaczył sklep jako nieczynny. Następnie zaprowadził gościa do gabinetu, w którym jakiś czas wcześniej pojawił się Mulciber. Otworzył drzwi. Wpuścił Rodolphusa. Sam się wycofał.
Czekając na umówione spotkanie, Robert odpalił cygaro, które towarzyszyło mu podczas przeglądania znajdujących się na biurku dokumentów. Na miejscu zjawił się odpowiednio wcześniej, dzięki czemu mógł zająć się kilkoma sprawami, które czekały na niego od dłuższego czasu. Nie były one dla niego na tyle istotne, aby potraktować je priorytetowo. Zainteresować się nimi wcześniej.
Zdaniem niektórych zapewne powinno było wyglądać to inaczej.
- Pozwól, że dokończę. - rejestrując pojawienie się Lestrange'a, na moment oderwał wzrok od projektu pewnej umowy. Niewiele zostało mu do przeczytania. Następnie zaś musiał jeszcze złożyć podpis, umieścić obok niego aktualną datę.
Zaznaczyć, że akceptuje tę wersje umowy.
Nieszczególnie przejmował się tym, że kazał Rodolphusowi chwilę zaczekać. Nie zaproponował mu, aby usiadł w jednym z dwóch wolnych foteli, choć jednocześnie nie miał nic przeciwko takiemu rozwojowi sytuacji. Nie poczęstował alkoholem. Nie zaproponował cygara. Skupiony był wyłącznie na papierach, którymi zdecydował się zająć. Cała reszta zeszła na dalszy plan.
Chwilowo.
Wreszcie odłożył wszystko na bok. Cygaro powędrowało do popielniczki. Nie zgasił go jednak. Będzie się zapewne tliło jeszcze przez jakiś czas.
- Nie zajęło Ci to wiele czasu. - wreszcie zwrócił się do Lestrange, tym samym dając do zrozumienia, że mogli zacząć swoje spotkanie. Kolejne. Pierwsze z wielu? Był autentycznie zainteresowany badaniami, które młodzik prowadził, dlatego z jego strony nic nie stało na przeszkodzie, aby to kontynuowali. - Jak mają się sprawy?
Odchylił się na fotelu, ręce założył na wysokości klatki piersiowej.
Czekał na informacje.