Przetrzymywał go świadomie, ale przy tym nie specjalnie. Nie był to ze strony Mulcibera żaden test, żaden sprawdziam. Jedynie brak szacunku na odpowiednim poziomie. Na ten bowiem Rodolphus musiał sobie dopiero zapracować. Robert nie zwykł obdarzać nim innych ludzi z miejsca, o ile nie stały za tym inne przyczyny.
Jakieś korzyści?
- Rozumiem. - odpowiedział. Sam zapewne poświęciłby temu nieco więcej czasu. Kilkukrotnie całość sprawdził, zanim zdecydowałby się przedstawić komukolwiek. Pierw musiałby czuć pewność odnośnie tego, że zabrał się za wszystko w odpowiedni sposób. Tego typu przemyśleniami nie podzielił się jednak z młodym Lestrange. Zamiast tego przyjął podaną teczkę. - Usiądziesz?
Zanim zajął się teczką, wskazał na jeden z wolnych foteli. Rodolphus nie musiał stać. Zwłaszcza, że całość zapewne zajmie im trochę czasu. Robert na tyle długo w tym wszystkim siedział, pomijając rzecz jasna jego kilkuletnią przerwę, że raczej nie zakładał, iż wszystko pójdzie lotem błyskawicy. Szanse na to, że odeśle Lestrange bez uwag oraz potrzeby omówienia kilku kwestii, były zapewne dość bliskie... cóż, zera.
Nie śpieszył się z tym, aby zapoznać się z zawartością teczki. Niektóre fragmenty planu przeczytał kilkukrotnie. Wracał do nich przy jego kolejnych punktach, oceniając na ile całość była spójna, sensowna. Przy kilku kwestiach musiał zatrzymać się na nieco dłużej. Zastanowić się czy inne podejście nie byłoby bardziej odpowiednie.
Wreszcie odłożył otrzymane papiery na biurko, nie zamykając przy tym samej teczki. Nie zamierzał jeszcze niczego oddawać Rodolphusowi.
- Nie zgadzam się z zaproponowanym podziałem obiektów. - poinformował bez ogródek. Nie owijał w bawełnę. Nie silił się na zbędną delikatność. Wyłożył kawę na ławę, mówiąc w prost o tym, co w jego opinii było błędne. Niepoprawne. - Czarodzieje półkrwi to grupa na tyle szeroka, że w mojej opinii konieczne będzie dokładniejsze zbadanie tych obiektów oraz ich odpowiednia selekcja. Niektórzy posiadają bliskie związki z mugolami, podczas gdy w innym przypadkach będą one dość odległe i tym samym ich wpływ na organizm takiej jednostki może być nikły. Warto się na tym skupić, przeanalizować, co konkretnie odróżnia czarodziejów półkrwi od czystokrwistych w zależności od stopnia pokrewieństwa z mugolami. Jakie zachodzą zmiany? Prawdopodobnie dobrym rozwiązaniem będzie poświęcenie tej kwestii nieco większej ilości czasu. - podzieliwszy się pierwszymi uwagami, przewrócił strony planu naprawczego, odnajdując kolejne istotne ustalenia poczynione przez Rodolphusa. Do tego również miał uwagi. - O ile rozumiem Twoją fascynacje odnośnie porównywania reakcji poszczególnych obiektów na bodźce zewnętrzne, to proponowałbym zacząć od analizy zewnętrznej. Fizycznej. Będziemy wówczas w stanie wykorzystać to podczas kolejnych etapów badań. Prawdopodobnie dobrym posunięciem byłoby skorzystanie z pomocy zaufanego medyka. Kiedy kierowałem komnatą, moje badania miały charakter interdyscyplinarny. Korzystaliśmy ze wsparcia pracowników innych komnat oraz patologów. - zakończył, wspominając to, co miało miejsce dawniej. Przed laty Mulciberowi bardzo zależało na tym, aby poszczególne badania były przeprowadzane przy wsparciu osób, które posiadały odpowiednią wiedzę oraz doświadczenie w danej tematyce. Dzięki temu zdołał zbudować niewielki, ale dobrze funkcjonujący zespół. Czy teraz byłby w stanie zrobić to samo? Na pewno mógłby liczyć na wsparcie Nicholasa Yaxleya, ale czy kogoś więcej? To by wymagało pracy, na którą niekoniecznie miał czas.