Kamienica do rodziny Mulciberów należała od wielu lat i przebywając wewnątrz budynku dało się to dostrzec. Poczuć. W oczy rzucały się liczne pamiątki, ale i wiekowe meble, które dobrze pamiętały czasy kiedy Robert Mulciber był kilkuletnim dzieckiem, biegającym wraz z bratem po korytarzach.
Biegającym rzecz jasna wyłącznie pod nieobecność wyjątkowo surowego ojca.
Obecnie niewiele było tutaj życia. Miało się wrażenie, że nieruchomość była bardziej niczym jakieś muzeum niż miejsce, w którym ktoś funkcjonował. Panował tutaj porządek, panowała niemal absolutna cisza. Można było na tej podstawie pewne rzeczy sobie założyć. Najpewniej nie byłyby one szczególnie dalekie od prawdy.
Ale nie o tym teraz.
- Dokładnie, zaraz przejdziemy do szczegółów. - to mówiąc zajął miejsce po drugiej stronie biurka, w swoim fotelu. Cygaro na moment oparł o popielniczkę, najwyżej zgaśnie, ręce ułożył na blacie. Tak, że dłonie znalazły się po obu bokach jakiegoś dokumentu. - Zdaje sobie sprawę, że w ogłoszeniu nie było wielu informacji. - przeszedł wreszcie do szczegółów. Mówił rzeczowo, zwięźle. - Aczkolwiek znalazło się najważniejsze. Mianowicie tym czego potrzebuje jest pomoc naukowa. To najlepsze, najdokładniejsze określenie. Prowadzę różne badania, eksperymenty, z racji zakresu moich zainteresowań, potrzebuje w tym aspekcie pewnego wsparcia. Przede wszystkim dotyczącego opracowania wskazanej literatury, zebrania informacji, ale też nie wykluczam, że mogę prosić o pomoc w kontekście spisywania danych pozyskanych podczas prowadzonych obserwacji. - mówiąc to wszystko, nie odrywał spojrzenia od potencjalnego współpracownika. Próbował określić jego reakcje na to, co właśnie padło z jego strony. Czy był zainteresowany? Czy mogli się tutaj dogadać, porozumieć? - To szeroki zakres obowiązków, dlatego przed podjęciem decyzji, zakładam, będzie chciał się pan zastanowić? Może zadać jakieś pytania?
Chwycił dokument, który leżał na biurku. Nie przesunął go jednak w stronę Olliego, nie podał mu. Jeszcze nie teraz, ale jeśli chłopak się zdecyduje, znajdzie tutaj dodatkowe informacje. Bardziej szczegółowe. Robert miał bowiem wszystko przygotowane już od kilku dobrych dni. Dobrze przemyślane. Jak zwykle.