Posiadała multum wad, przy których bladły nieliczne zalety. Zbyt uparta. Niezależna. Nieposłuszna. Nie pasowali do siebie. Okazała się problemem, którego Robert nie powinien był brać na swoje barki. Ściągać do swojego życia. Smugi na lustrze przypominały o tym, jak bardzo była nieodpowiednia. Popełnił w jej przypadku błąd, a przecież to mu się dotąd na zdarzało. Nie na taką skale. Nie były to błędy tak poważne. Istotne.
Oderwał spojrzenie od lustra, skupiając się na notesie wyciągniętym z szuflady. W jaki inny sposób byłby w stanie rozszyfrować ślady pozostałe po ołówku? Jeśli nie pomagało światło, może metoda odwrotna? Rozejrzał się za czymś, co mogło posłużyć do pisania. Może kredka do oczu? Nie znał się na tym całym gównie, sam w końcu nie korzystał. Mimo tego jednak zaczął wszystko układać. Porządkować. Sprawdzał co jest czym i do czego może się przydać.
Jeśli ostatecznie nie natrafił na odpowiedni przedmiot – stworzył go przy użyciu różdżki. Wszak cały czas miał ją przy sobie. Następnie przy pomocy kredki czy ołówka, zamalował ostrożnie część kartki, na której znajdywały się wyżłobienia, licząc na to, że po czymś takim ślady będą nieco łatwiejsze w identyfikacji. Możliwe do oczytania?
Zanim zdążył ocenić efekt, na miejscu zjawiła się Selar. Zmierzył ją uważnym spojrzeniem. Oceniającym. Coś wiedziała? Coś zauważyła?
- Kiedy widziałaś ostatni raz Henriettę? Co się działo w domu pod moją nieobecność? – zadał dwa pytania. Pierwsze dość konkretne, drugie ogólne. Nie wiedział do końca na co zwrócić uwagę, czego szukać. Opcji było dużo. Część z nich musiał dopiero sprawdzić. Zweryfikować. Selar powinna być w stanie mu w tym aspekcie pomóc.
Od tego tutaj była – aby im wiernie służyć.
Czekając na informacje, ponownie zahaczył spojrzenie o lustro. Tym razem nie zdołał go zignorować. Zaczął powoli doprowadzać je do porządku. Pozbywać się kolejnych smug. Śladów. Pomagało mu to uspokoić się, ale też poukładać w głowie myśli. Miał ich na ten moment wiele, a to nie pomagało. Niczego nie ułatwiało. Potrzebował czym prędzej sobie z tym poradzić.
Wrócić do swojego normalnego stanu.