Kredka okazała się pomocna, była w stanie poradzić sobie z drobną przeszkodą jaką były wcześniej niemożliwe do odczytania ślady tekstu. Gdyby tylko Henrietta tak mocno nie dociskała pióra do kartki; gdyby tylko trochę lepiej nad sobą panowała. Była w stanie kontrolować własne emocje.
Tego rodzaju oczekiwania względem kobiety nie miały jednak żadnego sensu.
Zajęty doprowadzaniem do porządku lustra, starał się uważnie słuchać Selar. Pozbywając się kolejnych smug, powoli umieszczał we właściwym miejscu kolejne elementy układanki. Zajmowanie się pewnymi porządkami, pomagało mu odzyskać spokój. Zanim się odezwał, odkładając ściereczkę na blat toaletki, ponownie zerknął na notes.
Nerwy sprawiły, że chwilowo o nim zapomniał.
Remuald Carrow. Nazwisko, które zdawało mu się coś mówić. Nie było obce, choć na ten moment ciężko było przyporządkować je do odpowiedniej osoby. Na pewno jednak zdoła jakoś połączyć ze sobą odpowiednie kropki. Zaraz do tego wróci. Za chwilę.
Pierw musiał wyjaśnić inne kwestie.
- Masz racje, Selar nie powinna była puszczać pani Henrietty. – odezwał się. Zasady panujące w tym domu były jasne. Niezmienne od wielu lat. To on decydował. To on wydawał polecenia. Bez jego wiedzy i zgody nie działo się tutaj nic. Nie było miejsca na żadne niespodzianki. Tych zresztą Robert szczerze nienawidził. – Czy Henrietta opuściła kamienice sama? I w jaki sposób to zrobiła?
Nie potrafił się teleportować, możliwości miała więc ograniczone. Mogła skorzystać ze świstoklika, mogła posłużyć się kominkiem, który znajdywał się w salonie. Przenieść się w inne miejsce za pośrednictwem sieci fiuu. Mógł też ją zabrać ktoś, kto udzielił jej pomocy z całą tą ucieczką.
Czy tym kimś mógł być Remuald Carrow?
Nazwisko znalezione w notesie kojarzyło się właśnie z podróżami. Transportem. Mówiło też Robertowi coś więcej. Gdzieś już kiedyś na nie natrafił. Może mieli okazje się ze sobą spotkać? Tylko kiedy oraz w jakich okolicznościach?
- Selar słyszała może w ostatnim czasie coś na temat Saint-Malo? – zamiast o Remualda, zadał pytanie dotyczące miejscowości. Henrietta była tylko kobietą. Jak każda przedstawicielka tej słabszej płci, popełniała błędy. Pozwalała na to, aby emocje brały górę. Kierowały podejmowanymi przez nią działaniami. Funkcjonowanie w taki sposób zawsze prowadziło do kolejnych problemów. Sprowadzało nad głowę czarne chmury.
Prowadziło do upadku.
Z jak wysoka miała jednak upaść Henrietta?