Kulące się na podłodze stworzenie, budziło w nim coś na kształt odrazy. Zachowanie Selar nie podobało się mu. Aczkolwiek... czego innego jednak można było się spodziewać po skrzatce? Nie bez powodu skrzaty pełniły funkcje sług - nadawały się wyłącznie do tego. Powinny być im wdzięczne. Czarodzieje zapewniały im dach nad głową, bezpieczeństwo. Pewną stabilizacje. Gdzie byliby dzisiaj gdyby nie oni?
- Podnieś się wreszcie, na Merlina! - wydał jej polecenie.
Zarazem analizował otrzymane informacje. Udała się na Pokątną. Nie wybrała żadnego konkretnego miejsca. Adresu. W samym centrum magicznego Londynu, łatwo było zatrzeć za sobą ślady. Zgubić ewentualny pościg. W zasadzie mógł się tego spodziewać. Henrietta nie była głupia. Jedynie nazbyt emocjonalna. Gdyby tylko potrafiła funkcjonować w inny sposób...
Nie był to odpowiedni czas ani miejsce na tego rodzaju rozważania.
Kosz na śmieci był pusty. Części śladów zdawało się, iż Henrietta zdążyła się pozbyć. Co jeszcze mógł zrobić? W jaki sposób mógł uzyskać kolejne informacje? Zaczął krążyć po pokoju, starając się znaleźć kolejny punkt zaczepienia. Niewiele opcji przychodziło mu do głowy. Miałby ruszyć śladem żony, udać się na Pokątną? Tylko co dalej? Gdzie miałby jej szukać? W jaki sposób określić, dokąd ruszyła w następnej kolejności?
- Selar, teraz posłuchaj mnie uważnie. - wreszcie ponownie spojrzał na towarzyszącą mu skrzatkę. - Sprawdź czy gdzieś w mieszkaniu znajduje się jeszcze wspomniana ramka. Przeszukaj śmieci, postaraj się sprawdzić czy nie znajdują się tam listy bądź inne wskazówki dotyczące ostatnich działań Henrietty. Pośpiesz się.
Odprawił stworzenie, samemu opierając się o krzesło. Czym powinien się zająć? Co mógł zrobić sam, czekając na wyniki działań Selar? Może... salon? Zobaczyć czy w okolicy domowego kominka nie znajdywały się jakieś ślady? Tylko jakie. Na co powinien zwrócić uwagę?
Albo może... Saint-Malo? Może to właśnie nazwa tej miejscowości miała stanowić odpowiedź? Tylko w jaki sposób mógłby się tam dostać. Oficjalnie? To raczej nie wchodziło w grę. Mogłoby ściągnąć na niego niepotrzebną uwagę. Wszystko utrudnić. Poza tym... co dalej? Jak w obcym mieście miałby odnaleźć jakikolwiek ślad obecności Henrietty? Dlaczego to wszystko musiało być tak skomplikowane i musiało się wydarzyć akurat teraz?