• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[lato 1968] cards never lie

[lato 1968] cards never lie
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#4
07.01.2024, 22:29  ✶  

Bardziej od kawy wolał intymność. A od intymności jeszcze bardziej wyższość. Ta z kolei przybierała czasem formę przemocy, w swoim najwyższym piku. Na ogół były to półsłówka i gesty, mniejsze czy większe, chodziło o zaznaczenie pozycji. W poczuciu bycia lepszym nie chodziło o przyjmowanie komplementów z zewnątrz, no bo co to za przyjemność? Dobrze wiedział, że był dobry w tym i w tamtym, a najlepszy jeszcze w czymś innym, znajomość swoich słabych i mocnych stron była niemalże podstawą w przygotowaniu do zawodowej gry piłkarzyka. Chodziło o odbierania innym animuszu, wprawianie ich w zakłopotanie, by gaśli w oczach, a w konsekwencji wariowali. Najznakomitszym sznytem było to kiedy używał do tego zwyczajnych, całkowicie neutralnych słów, a oponenci i tak odstawiali burdel. Bo chodziło o wytrącenie kogoś z równowagi, najlepiej gdyby takiemu komuś puściły nerwy i zaczął odstawiać cyrk. Chociaż czasem zdarzało się, że ci ze słabszą wolą ulegali podprogowemu programowaniu i stawali się pewnego rodzaju sługusami. Takie pioneczki, które podskórnie zaakceptowały swój niższy status i lgnęły do swojego "oprawcy" by choć trochę uszczknąć tego czego podświadomie im brakowało. Dziel i rządź. Nikogo nie powinno dziwić w przyszłości, że za parę lat dołączył do organizacji Czarnego Pana w pierwszym sorcie. Z takimi upodobaniami, tylko czekał aż na horyzoncie pojawi się instrument na skalę krajową do oddzielania lepszych i gorszych.

No i byłby hipokrytom, gdyby twierdził, że przychodzi tu w innych celach niż Rosie. Zawsze chodziło o realizację jakiś interesów. A on błądził, odbijał się od bandy do bandy, szukając miejsca gdzie może ulokować swoje niespełnione ambicje. Aplikacja na staż w ministerstwie brzmiała jak eksperyment społeczny, kiedy rok wstecz przed jej złożeniem grał w krajowej reprezentacji. Musiał kombinować, żeby nie stać się tym menelem z ostatniej ławki pubu, który wykrzykiwał zalany w trupa do ludzi "Nawet nie wiecie kim ja jestem! Kiedyś byłem kimś!". Zapewne miało to swoje podłoże w nakręcającej się potrzebie poczucia bycia lepszym od pozostałych.

I ku jego uciesze, pierwsze rezultaty jego śliskich zagrywek były widoczne. Powtórzyła jego zachowanie, wręcz zreflektowała się. Nie ważne, czy ten pan był wrzucony z rozpędu, czy nie. On wiedział swoje, a pikantny uśmieszek rozkoszy uchylił się w kącikach jego ust. A imię pamiętał, oczywiście że tak. Jeśli do imienia była dołączona ładna buźka, o wiele szybciej zapamiętywał.

- Zgadzam się z Tobą. To co niezrozumiane bywa najczęściej zakazane. - odparł lekko, udając nieco zmanierowanego księcia. Właściwie nawet, może okazjonalnie, zrobiło się ciekawie. Ambrosia coś ukrywała, albo przynajmniej miała predefiniowane zamiary wobec niego, tak wyczuwał. - I nie rozumiem dlaczego nie wyłapujesz moje ironii, dlatego zakazuje Ci mnie zanudzić. - zaśmiał się bezdźwięcznie unosząc wysoko brwi. Jakim Louvainem był dzisiaj Louvain? Najwidoczniej tym zblazowanym, bo liczył że towarzyszka naprawdę go czymś zaskoczy. Pozwolił jej mówić dalej, już bez zbędnych gierek słownych i haczyków. Chociaż nie do końca pojmował jej logikę. Skoro domyślała się, że tarot to nie rozrywka dla niego, to po jaką cholerę dalej próbowała. Na tym etapie, powinien już wstać od stolika i bez tłumaczeń olać mieszańca, jednak wciąż. Brak manier nie był zwyczajowo tolerowany na salonach Spectrum, a on nie chciał podpaść przewodniczącej dla chwilowego kaprysu.

- Tak przy wszystkich? - odparł półszeptem rozglądając się dookoła po pomieszczeniu. - Ah, karty. - uśmiechnął się zdecydowanie bardziej głupio, niż jego szczeniacki żart. To było niemalże instynktowe, duży chłopiec i poczucie humoru z męskiej szatni. Okej, nie przyzna tego na głos, ale kupiła jego zainteresowanie. Dlatego chwycił za talię. Kart, a nie w pasie, jak zdążyli już ustalić. Wymierzył swoje spojrzenie w twarz rozmówczyni i przetasował kilkukrotnie cały kopczyk kart.

- Nie mam szczęścia ani w miłości, ani w kartach. A od swojego losu bardziej martwię się o swoją siostrę. Dlatego moje pytanie brzmi; Jak uchronić ją przed złem? - zdecydowanie przeciągnął tą pauzę. Z przypływu kaprysu powrócił do tematu Loretty. Nie bardzo chciał się wystrzeliwać ze swoich zmartwień i problemów. Do tego dywagacja nad jego losem, mogła być zbyt nieprzewidywalna i mógł usłyszeć czegoś co mu się nie spodoba, no i koniec końców; kompletnie nie ufał Ambrosie. Była zbyt trudna do rozczytania, przez co ciężka do skontrolowania, a w konsekwencji mogła ukąsić tam gdzie boli. Ale w porządku, działajmy dalej, był naprawdę ciekaw do czego to doprowadzi. Oddał talię kart Rosie i grzecznie czekał na to co wydarzy się dalej.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (4179), Louvain Lestrange (4031)




Wiadomości w tym wątku
[lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 05.01.2024, 23:06
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 06.01.2024, 21:15
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 07.01.2024, 00:23
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 07.01.2024, 22:29
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 08.01.2024, 17:59
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 17.02.2024, 05:52
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 17.02.2024, 07:23
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 18.02.2024, 00:56
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 18.02.2024, 08:07
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Louvain Lestrange - 19.02.2024, 12:48
RE: [lato 1968] cards never lie - przez Ambrosia McKinnon - 28.03.2024, 05:34

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa