Ojca już nie było, ale czy faktycznie byli wolni? Nie musieli już słuchać jego licznych nakazów, rozkazów, gróźb. Nie musieli mierzyć się z tym, w jaki sposób byli przez niego traktowani. Zarazem jednak... mimo odejścia Francisa, nadal żywe pozostawały pewne reguły. Zasady, które ten im narzucił jeszcze za życia, podtrzymał później w swoim testamencie. Również teraz musiał mieć ostatnie słowo.
Obydwaj z Richardem mieli pewne marzenia. Pragnienia. Może nawet snuli pewne plany dotyczące tego, w jaki sposób będzie wyglądała ta nowa, pofrancisowa rzeczywistość? Robert z pewnością to robił. Po cichu. Ostrożnie. Nieśmiało?
Z niczym się, całe szczęście, nie śpieszył.
- Rozważałem w ostatnim czasie powrót do Ministerstwa. - wyznał bratu to, co ostatnim czasem z wolna rodziło się w jego głowie. Pozwolił sobie na to, żeby zacząć o tym myśleć. Powoli sprawdzać możliwości, jakie w tym przypadku posiadał. Pewne znajomości przetrwały. Koneksje. Nie był pozbawiony szans. Tego był więcej niż pewien. - O ile mi wiadomo, mógłbym spróbować wrócić do Komnaty Badań Sekretów Mózgu. Próbowałem ostrożnie wybadać sytuacje, ale... teraz to wszystko nie bardzo ma sens. - musiał tłumaczyć coś więcej? Obydwoje słyszeli, co zawierał testament. Byli świadomi warunków, króre postawił przed nimi Francis. Mogli się zbuntować, zdecydować się na to, aby postąpić zgodnie z tym, czego sami chcieli, tyle że... obydwaj nie byli już dzieciakami. Odpowiadali za własne rodziny. Ich decyzje miałyby więc tym samym konsekwencje, które odbiłyby się również na innych.
Robert jaki jest, każdy widzi, ale nawet dla niego zawsze istniały pewne granice.
Na jedną z barier zdawał się natrafić w tym momencie.
- Może to i lepiej? - dorzucił po chwili milczenia, pomiędzy kolejnymi pociągnięciami papierosa. - Pomyślałby człowiek, że po tym ostatnim skandalu, Leach usunie się w cień, ale ten karaluch nadal uparcie trzyma się swojego stanowiska. - westchnął. Sam nie do końca wiedział o co w całym tym skandalu dotyczącym mistrzostw świata chodziło, ale jakie to miało znaczenie? Dla niego było jasne, że cała ta sprawa stanowiła dowód na to, że Leach nie nadawał się na to stanowisko. Nie musiał wszystkiego rozumieć. W całym tym cyrku lepiej się odnajdywać.
Zwłaszcza, że ten cyrk związany był z mugolami.
- Słyszałeś w ogóle o tej całej aferze z wygraną Anglii na tych jakiś.. mistrzostwach? Chyba światowych. To dla nich popularny sport, coś jak dla nas quidditch. - dla Roberta quidditch co prawda był średnio interesujący, ale wiedział w jaki sposób postrzegali ten sport inni. Niektórzy czarodzieje wręcz szaleli na jego punkcie. Z racji na swój lęk wysokości, niestety Mulciber nie był w stanie patrzeć, na poruszających się z zawrotną szybkością zawodników. Nie czuł się z tym komfortowo.