15.02.2024, 01:43 ✶
Gadam z Atreusem stojąc przy bufecie.
Moody przeniósł spojrzenie na Bulstrode'a. Przełknął dosyć spory kęs, nie spuszczając z niego wzroku i dopiero wtedy mógł odpowiedzieć bez oplucia go chlebem.
- Zajebista.
O jej zajebistości świadczył między innymi fakt, że omal nie zeżarł razem z nią papieru grożącego innym, do kogo ta kanapka należała. W sumie urocze. Będzie musiał podziękować za to Brennie, ale nie teraz, bo klękał przed nią jakiś typ, poza tym robiła mu takie prezenty tak często... czy w takich sytuacjach wieczne podziękowania nie męczą? Może powinien uznać to po prostu za jakiś rytuał - ona robiła mu jedzenie, on zabiłby dla niej człowieka. Czy istniała przyjaźń silniejsza od tej, którą czuł oswojony przez ciebie Alastor? Wątpliwe.
Wytarł rękę w spodnie i podał ją Atreusowi. To było takie typowe, męskie powitanie, jakby któryś z nich właśnie wszedł do biura i mieli omawiać kolejną akcję.
- Cześć. - Powiedział, a potem zmarszczył nieco brwi. - Chyba tylko do mnie nie podeszli z tym koszykiem. Co tam wylosowałeś, nowe stringi? - Nie była to drwina ani atak, on po prostu rzucał takimi drętwymi dowcipami, wpatrując się w eter - bardziej niż nieprzyjemną zaczepką świadczyło to po prostu o tym, że żaden Śmierciożerca się pod niego nie podszywał. Ewentualnie robił to niesamowicie dobrze.
Moody przeniósł spojrzenie na Bulstrode'a. Przełknął dosyć spory kęs, nie spuszczając z niego wzroku i dopiero wtedy mógł odpowiedzieć bez oplucia go chlebem.
- Zajebista.
O jej zajebistości świadczył między innymi fakt, że omal nie zeżarł razem z nią papieru grożącego innym, do kogo ta kanapka należała. W sumie urocze. Będzie musiał podziękować za to Brennie, ale nie teraz, bo klękał przed nią jakiś typ, poza tym robiła mu takie prezenty tak często... czy w takich sytuacjach wieczne podziękowania nie męczą? Może powinien uznać to po prostu za jakiś rytuał - ona robiła mu jedzenie, on zabiłby dla niej człowieka. Czy istniała przyjaźń silniejsza od tej, którą czuł oswojony przez ciebie Alastor? Wątpliwe.
Wytarł rękę w spodnie i podał ją Atreusowi. To było takie typowe, męskie powitanie, jakby któryś z nich właśnie wszedł do biura i mieli omawiać kolejną akcję.
- Cześć. - Powiedział, a potem zmarszczył nieco brwi. - Chyba tylko do mnie nie podeszli z tym koszykiem. Co tam wylosowałeś, nowe stringi? - Nie była to drwina ani atak, on po prostu rzucał takimi drętwymi dowcipami, wpatrując się w eter - bardziej niż nieprzyjemną zaczepką świadczyło to po prostu o tym, że żaden Śmierciożerca się pod niego nie podszywał. Ewentualnie robił to niesamowicie dobrze.
fear is the mind-killer.