16.02.2024, 01:34 ✶
Gadam z Atreusem, Ave i Viką przy bufecie.
Wysłuchał tego bardzo dziwnego tekstu na podryw z udawanym spokojem.
- Spoko, jak pójdę do łazienki, to ściągnę swoje i wymienię się z tobą na różę. - Bertie by się z tego pewnie zaśmiał, brakowało mu tu Bertiego. Byli z Bulstrodem pod wieloma względami podobni do siebie i rozumiał w pełni robienie rzeczy niezrozumiałych po to, żeby mieć jakąś przykrywkę do picia, ale jednocześnie to nie było to, nie to połączenie dusz. - Gdyby mieli tam coś na ryby, to instynkt kazałby mi tam podbiec w szale już na samym początku, nokautując po drodze każdego, kto sięga mi do brody - a była to przynajmniej... no tak na oko połowa gości bawiących się w tej sali, bo Moody pił w młodości dużo mleka, żeby walczyć z czarnoksiężnikami jeszcze lepiej.
Podczas tej jakże błyskotliwej rozmowy, Alastor nie mógł nie zauważyć stojącej nieopodal panny Paxton, więc drygnął do niego i oboje z Bulstrodem ruszyli w jej kierunku, w taki charakterystyczny dla pracy w jednym biurze sposób.
- Cześć Avelinka - przywitał się z nią przytuleniem*, do którego o dziwo nie musiał schylić się tak nisko, jakby miał zaraz wziąć udział w zawodach w rzucie karłem, bo panna Paxton założyła na tę okazję zajebiście wysokie buty. - Rozmawialiśmy właśnie o tym, że Atreus bardzo chciał wylosować w tym koszyku koronkowe stringi. - To czy powiedział to w tak niefortunnym momencie, żeby usłyszała to również Victoria, narrator postanowił pozostawić do interpretacji dowolnej. W każdym razie mniej-więcej wtedy Alastor dostrzegł pannę Lestrange, z którą przywitał się jak zawsze**. Zimno jej ciała, podobnie jak przy Atreusie, nie wywołało w nim żadnej reakcji. Za bardzo przyzwyczaił się do tego, jakim chłodem zionęła Mavelle.
- Cześć, Victorio - uśmiechnął się serdecznie. Wyłapał komplement rzucony kobiecie przez kobietę, ale sam nie powiedział nic. Obie wyglądały jak miliony monet, nawet przeżywając największe kryzysy swojego życia, ale Alastor z jakiegoś powodu czuł, że to nie on powinien je o tym zapewniać. Albo po prostu za mocno się w kimś zakochał. - Ja bym się siebie spodziewał przy stoisku z drinkami. - A później zmrużył oczy. - Naprawdę tylko ja niczego nie wylosowałem. Dziewczyna pewnie nie zauważyła mnie w tłumie.
* - opcjonalnie buziakiem w policzek jeżeli Avelina się tak wita.
** - moją pierwszą myślą było uściśnięcie ręki jak każdemu w biurze, ale jeżeli Vika woli objęcie to ją objął.
Wysłuchał tego bardzo dziwnego tekstu na podryw z udawanym spokojem.
- Spoko, jak pójdę do łazienki, to ściągnę swoje i wymienię się z tobą na różę. - Bertie by się z tego pewnie zaśmiał, brakowało mu tu Bertiego. Byli z Bulstrodem pod wieloma względami podobni do siebie i rozumiał w pełni robienie rzeczy niezrozumiałych po to, żeby mieć jakąś przykrywkę do picia, ale jednocześnie to nie było to, nie to połączenie dusz. - Gdyby mieli tam coś na ryby, to instynkt kazałby mi tam podbiec w szale już na samym początku, nokautując po drodze każdego, kto sięga mi do brody - a była to przynajmniej... no tak na oko połowa gości bawiących się w tej sali, bo Moody pił w młodości dużo mleka, żeby walczyć z czarnoksiężnikami jeszcze lepiej.
Podczas tej jakże błyskotliwej rozmowy, Alastor nie mógł nie zauważyć stojącej nieopodal panny Paxton, więc drygnął do niego i oboje z Bulstrodem ruszyli w jej kierunku, w taki charakterystyczny dla pracy w jednym biurze sposób.
- Cześć Avelinka - przywitał się z nią przytuleniem*, do którego o dziwo nie musiał schylić się tak nisko, jakby miał zaraz wziąć udział w zawodach w rzucie karłem, bo panna Paxton założyła na tę okazję zajebiście wysokie buty. - Rozmawialiśmy właśnie o tym, że Atreus bardzo chciał wylosować w tym koszyku koronkowe stringi. - To czy powiedział to w tak niefortunnym momencie, żeby usłyszała to również Victoria, narrator postanowił pozostawić do interpretacji dowolnej. W każdym razie mniej-więcej wtedy Alastor dostrzegł pannę Lestrange, z którą przywitał się jak zawsze**. Zimno jej ciała, podobnie jak przy Atreusie, nie wywołało w nim żadnej reakcji. Za bardzo przyzwyczaił się do tego, jakim chłodem zionęła Mavelle.
- Cześć, Victorio - uśmiechnął się serdecznie. Wyłapał komplement rzucony kobiecie przez kobietę, ale sam nie powiedział nic. Obie wyglądały jak miliony monet, nawet przeżywając największe kryzysy swojego życia, ale Alastor z jakiegoś powodu czuł, że to nie on powinien je o tym zapewniać. Albo po prostu za mocno się w kimś zakochał. - Ja bym się siebie spodziewał przy stoisku z drinkami. - A później zmrużył oczy. - Naprawdę tylko ja niczego nie wylosowałem. Dziewczyna pewnie nie zauważyła mnie w tłumie.
* - opcjonalnie buziakiem w policzek jeżeli Avelina się tak wita.
** - moją pierwszą myślą było uściśnięcie ręki jak każdemu w biurze, ale jeżeli Vika woli objęcie to ją objął.
fear is the mind-killer.