Potrafił zachować spokój. Przez lata zdołał nauczyć się tego, w jaki sposób należało radzić sobie z sytuacjami takimi jak ta obecna. Dzięki temu, wyprowadzenie go z równowagi nie zaliczało się do zadań prostych. Gdyby zakończyło się to sukcesem, Rodolphus mógłby zapewne uznać to za jedno ze swoich większych osiągnięć.
- Postaramy się zorganizować takie spotkanie. Moja małżonka będzie niewątpliwie szczęśliwa, mogąc się z Tobą spotkać. - zamiast okazać swoje niezadowolenie w sposób bardziej widoczny, jawny, kontynuował maskaradę. Zabawę? Nie, żadna zabawa nie miała tutaj miejsca. Przedstawienie również nie było odpowiednim określeniem. W tym wszystkim musiało znajdywać się drugie dno.
Kelner przyjął zamówienie. Wszystko starannie zanotował. Skłonił się nieznacznie.
- Na jedzenie będzie trzeba poczekać około 20 minut, wodę podamy za chwilę. - poinformował, ruszając do kolejnego stolika. Zostawił ich samych. Mogli wrócić do wcześniejszej rozmowy. Zająć się sobą. Tylko czy rozsądne było sięganie po aktówkę, skoro za chwilę miał podejść do nich ktoś z zamówioną wodą?
Kilka kolejnych minut, to różnica prawie żadna.
Sięgnął po szklankę, wypił resztę znajdującej się w niej wody. Jako że przyszedł wcześniej, miał tę przewagę, że wcześniej zdążył zamówić sobie coś do picia. Nie musiał teraz czekać.
- Przygotowałem papiery, mam przy sobie wstępną umowę. Jedna partia, to 50 świec, tak jak wcześniej rozmawialiśmy. Jeśli chciałbyś teraz na to spojrzeć, wszystko znajduje się w aktówce, mogę podać. Aczkolwiek nie ma pośpiechu. - znów wszystko brzmiało od rzeczy. Papiery. Umowa. Zamówienie. 50 świec, to nie była co prawda szczególnie duża ilość, kwota również, ale skąd ten temat w zasadzie się wziął? Czyżby Robert chciał mu wcisnąć towar, którym handlował? Czy może, pod tymi świecami, kryło się w tym przypadku coś zupełnie innego? - Wypadałoby zapewne pierw coś zjeść. Miałeś już wcześniej styczność z kuchnią grecką? - zapytał. Ot, próba poprowadzenia zwyczajnej, niezobowiązującej rozmowy. Odciągnięcia wszystkiego w czasie, ale też stworzenia pozorów normalności. Musieli spędzić tutaj nieco czasu. Zatrzymać się na dłużej niż kilka minut. Zwłaszcza, że...
Rozejrzał się dyskretnie dokoła, próbując ustalić czy na miejscu pojawiła się osoba, na której obecności mu zależało. Nic jednak na ten temat nie powiedział. Zaraz całą uwagę skupił znów na swoim towarzyszu. Miał coś do powiedzenia?