Czas mijał. Płynął powoli do przodu. Ubywało wody ze szklanek. Znikało jedzenie, dotąd znajdujące się na talerzach. Tematy rozmowy zmieniały się. W miarę płynnie przechodzili od jednego do następnego. I jeszcze kolejnego. Kolacja trwała. Trwało spotkanie biznesowe. Ile jeszcze mieli spędzić tutaj czasu? Zdawać by się mogło, że sprawa nie posuwała się do przodu. Wcale a wcale. Wbrew pozorom, Robert pozostawał jednak czujny. Trzymał rękę na pulsie. Starał się wszystko kontrolować. Działał w typowym dla siebie tempie. Nie za szybko. Dla niektórych, być może jednak odrobinę zbyt wolno?
- Cóż, chyba powinniśmy się z wolna zbierać. - nagle zasugerował. Dlaczego tak? Dlaczego nie inaczej? Mieli przecież zadanie do wykonania, a Mulciber mówił o opuszczeniu restauracji. Może jednak faktycznie dostał jakiegoś wylewu? Działał tego wieczora irracjonalnie? Bez sensu?
Gestem dał znać jednej z kelnerek, że może do nich podejść. Przynieść rachunek. Wystawić paragon. Ta tylko skinęła głową, dając im do zrozumienia, że to zarejestrowała; że się tym zajmie. Zapewne za chwilę. Za kilka minut? Nie skończyła jeszcze obsługiwać sąsiedniego stolika.
Robert jednak nie śpieszył się, nie narzekał.
- Naprawdę miło spędziłem z Tobą czas, Rodolphusie. Mam nadzieję, że nasza współpraca okaże się owocna, a towar więcej niż zadowalający. - wciąż paplał, nie zwracając przy tym jednak większej uwagi na to, co konkretnie opuszczało jego usta. Jakie to miało znaczenie? W rzeczywistości, nie zawierali przecież w tym momencie żadnej umowy. Nie dogadywali też jej szczegółów. - Kelnerka chyba już do nas idzie...
Podniósł się z dotychczas zajmowanego miejsca. Zaczął poszukiwania portfela. Dobre wychowanie wymagało, żeby Rodolphus postąpił w ten sam sposób. Wstał z krzesła. Jeśli zdąży, jeśli uda mu się zmieścić w wąskim okienku czasowym, powinien wpaść na zbliżającą się właśnie dziewczynę. Zderzyć się z nią oraz z lampką wypełnioną czerwonym winem, którą trzymała w ręku. Przed sobą. Marie Abbott zmierzała wlaśnie w kierunku drzwi wyjściowych, chcąc się zapewne przewietrzyć, może zapalić papierosa? To zaś była ich szansa na to, żeby nawiązać z kobietą kontakt.
Pytanie tylko czy Rodolphus zdoła to odpowiednio rozegrać? Zwłaszcza w sytuacji, kiedy nie był świadomy tego, jaka rola przypadnie mu w udziale. Do odegrania.