Na wymiany uprzejmości i sprostowania w rodzinnym gronie jeszcze przyjdzie odpowiednia pora. Jasne, że Rodolphus mógł być zaskoczony tym jak bez zbędnych ogródek Louvain po prostu postawił go przed faktem dokonanym. Właściwie to nie minęła nawet doba od namaszczenia Lou przez Czarnego Pana na swoją lewą rękę. Większość śmierciożerców nawet nie wiedziała rezultatach przetasowania w hierarchii organizacji, przynajmniej między wierszami mógł dać mu do zrozumienia co jest na rzeczy. Na pocieszenie może tylko rzecz, że co w rodzinie to nie zginie.
Nieco oszczędny w słowach kuzyn, ale nie mógł go winić. Była cholernie wczesna pora, a w dodatku, oczywiście w formie żartu, Louvain testował jego cierpliwość, samemu korzystając z dobrodziejstw jego mieszkania. Wiedział o jego natręctwach i dziwactwie co do alkoholu, więc widząc, że trzyma karafkę wyłącznie dla gości, lub tylko do wystroju, nie omieszkał z nie skorzystać. A kilka łyków procentów przed akcją pomoże pobudzić organizm do działania. A gdy Nicholas pojawił się już w wyznaczonym punkcie zbiórki, którym stało się mieszkanie Rudolfa, ukłonił mu się grzecznie, odstawiając na bok swoją szklankę z poczęstunkiem. Wiedział, że Nicholas był obecny przy tym kiedy Lord Voldemort wyraził swoją wolę co do zdrajczyni, więc nie musiał powtarzać mu po co tutaj właściwie się zebrali. Pora przejść do konkretów.
- Mieszkanie Carrow zostało zabezpieczone przez Departament Magicznych Wypadków, więc istnieje duże prawdopodobieństwo, że ktoś ze służb pilnuje miejsca zdarzenia. - zaczął, kiedy gentlemeńskie uprzejmości mieli już za sobą. - Dlatego zanim tam wkroczymy, warto dowiedzieć się ilu brygadzistów zostało przydzielonych do czuwania. Myślę, że eksterioryzacja jak najbardziej się do tego nada. Czy są tu odpowiednie do tego warunki? - ostatnie pytanie skierował rzecz jasna w stronę Nicholasa. Zdawał sobie sprawę, że wymieniona umiejętność potrzebuje odpowiedniego przygotowania.
- Potrzebny będzie też odpowiedni kamuflaż. - tym razem z nieśmiałym uśmiechem przerzucił wzrok na Rodolphusa - Myślę, że pod postacią brygadzistów unikniemy dekonspiracji przynajmniej w pierwszej chwili spotkania ze służbami. Dodatkowo, element zaskoczenia zadziała na naszą korzyść w przypadku konfrontacji bezpośredniej. Zdolności odziedziczone przez Rolpha po rodzie Potterów, mogły dać im kluczową przewagę w tym konkretnym zadaniu. - Gdyby w trakcie pacyfikacji mundurowych miało dojść do nieprzewidzianych sytuacji, nie zostawiamy rannych na groźbę aresztowania. W razie wypadku, przez teleportację wspólną, zapewnię nam awaryjną ewakuację. - dokończył tłumaczenie swojego planu towarzyszą, krzyżując ręce za sobą na swoich plecach. - Pytania? - dorzucił jeszcze grzecznościowo, by upewnić się że śmierciożercy dobrze zrozumieli to co im przekazał. Plan nie był skomplikowany, więc nie powinno dojść do żadnych nieścisłości.