Głos kobiety nie był przyjemny dla ucha. Tak samo widok jej twarzy. Brak jednego oka. Niby człowiek wiedział, ale i tak na moment odciągnęło to jego uwagę od tego, co było istotne. Co stanowiło cel tej wizyty. W jakiś pokrętny sposób, dla Roberta fascynujące było to, że człowiek potrafił się na coś takiego zdecydować. Dlaczego?
Odnotowawszy sobie w domu, że po tej przygodzie będzie musiał najpewniej spalić swoje dzisiejsze ubranie, skierował się w stronę fotela. I upewnić się w tym, że nic go przypadkiem nie ugryzło w dupę lub inną część ciała. Nie protestował jednak, wyczekując odpowiedniego momentu. Nie mógł sobie pozwolić na wpadkę - nawet jeśli według Irlandczyka nie znajdywało się tu o tej porze wiele osób, to ryzyko nadal było spore. On wszak był tylko jeden. Wsparcie nadal nie nadciągnęło.
Cierpliwie czekał aż Betty się zbliży. Znajdzie w odpowiedniej odległości. Usiądzie na drugim fotelu? Tak. To również jej umożliwił. Poczucie pewnego komfortu potrafiło być przydatne. Zwłaszcza, kiedy chciało się utrzymać nad drugą osobą kontrolę.
Zdominować ją.
Przedostać się przez kolejne bariery.
Robert miał w tym całkiem sporą wprawę. Praktykował to od lat, choć rzecz jasna, nie wsposób oficjalny. Do pewnych rzeczy nie należało się przyznawać. Z pewnych umiejętności nie należało korzystać w sposób jawny. Ta się do nich zaliczała.
- Odpowiesz mi na kilka pytań, Betty. - zaczął, wyciągając wcześniej przygotowane wahadełko. Miał je całe szczęście przy sobie. Nie zapomniał, kiedy ruszał z wizytą na Nokturn. - Odpręż się. Spokojnie. Wdech i wydech. Wszystko jest w porządku. Cały czas jesteś w swoim sklepie, prawda? Bezpieczna... - starał się działać zgodnie z tym, czego nauczył się przez lata. Miał w tym wprawę. Powinien podołać. Tylko czy aby na pewno uda mu się wprowadzić kobietę w trans?
Zahipnotyzować, a następnie wyciągnąć z niej odpowiednie informacje?
Rzut na udaną hipnozę - zauroczenie na 4k.
Sukces!