03.03.2024, 05:38 ✶
Piję z Ave. Jak coś to chcemy wziąć udział w konkursie, po prostu pisałam ten post sześć lat.
Cała ta sytuacja... ah, to nigdy nie powinno mieć miejsca. Nigdy, absolutnie nigdy przenigdy, nie powinien pozwolić tej drobnej kobiecinie na wypierdzielenie się na oczach całej sali, a jednak zrobił to.
- Wybacz, miałem wrażenie, że jak spróbuję wam mocniej pomóc, to was zadepczę i pogorszę sprawę... - Nie dało się ukryć absurdalnie wielkiej różnicy wzrostu, stawiającej go w jeszcze bardziej niezręcznej pozycji. - Stała czujność, Avelina, gdyby to był łotr, to byś miała nóż w bebechach. - Pocieszył ją z szerokim uśmiechem, sugerującym, że to żart. A może jednak nie? Może mówił poważnie? Z Moodym to chyba nigdy do końca nie wiadomo.
Na propozycję napicia się, Alastor zareagował dziwacznie. Nie mógł mieć nic do samego alkoholu, bo od niego regularnie śmierdziało wódką albo piwem, zresztą sam to dzisiaj proponował, ale do drinków na tym przyjęciu podszedł... No nie tyle, że niechętnie, ile z przedziwną, zakrawającą na absurd dozą ostrożności.
- Uh... - No trochę średnio to wszystko wyszło, więc niech będzie, zdawały się mówić jego oczy, a później złapał ten kieliszek i powąchał go wpierw, obejrzał z każdej strony, upewnił się, że był wzięty z tego samego miejsca, co wszystkie inne, a on wiedział, kto je nalewał. Dopiero wtedy odważył się upić łyk. Tenże łyczek obrócił wpierw w ustach kilka razy jak snobistyczny degustator wina, z tą jedną różnicą - nie wypluł tego do podsuniętego mu wiadra. - To jest chyba moja przerwa na papierosa, o ile nie chcesz brać udziału w tym konkursie. Jestem pewny, że wypierdolenie się na parkiecie to spora garść dodatkowych punktów.
!magicznydrink
Cała ta sytuacja... ah, to nigdy nie powinno mieć miejsca. Nigdy, absolutnie nigdy przenigdy, nie powinien pozwolić tej drobnej kobiecinie na wypierdzielenie się na oczach całej sali, a jednak zrobił to.
- Wybacz, miałem wrażenie, że jak spróbuję wam mocniej pomóc, to was zadepczę i pogorszę sprawę... - Nie dało się ukryć absurdalnie wielkiej różnicy wzrostu, stawiającej go w jeszcze bardziej niezręcznej pozycji. - Stała czujność, Avelina, gdyby to był łotr, to byś miała nóż w bebechach. - Pocieszył ją z szerokim uśmiechem, sugerującym, że to żart. A może jednak nie? Może mówił poważnie? Z Moodym to chyba nigdy do końca nie wiadomo.
Na propozycję napicia się, Alastor zareagował dziwacznie. Nie mógł mieć nic do samego alkoholu, bo od niego regularnie śmierdziało wódką albo piwem, zresztą sam to dzisiaj proponował, ale do drinków na tym przyjęciu podszedł... No nie tyle, że niechętnie, ile z przedziwną, zakrawającą na absurd dozą ostrożności.
- Uh... - No trochę średnio to wszystko wyszło, więc niech będzie, zdawały się mówić jego oczy, a później złapał ten kieliszek i powąchał go wpierw, obejrzał z każdej strony, upewnił się, że był wzięty z tego samego miejsca, co wszystkie inne, a on wiedział, kto je nalewał. Dopiero wtedy odważył się upić łyk. Tenże łyczek obrócił wpierw w ustach kilka razy jak snobistyczny degustator wina, z tą jedną różnicą - nie wypluł tego do podsuniętego mu wiadra. - To jest chyba moja przerwa na papierosa, o ile nie chcesz brać udziału w tym konkursie. Jestem pewny, że wypierdolenie się na parkiecie to spora garść dodatkowych punktów.
!magicznydrink
fear is the mind-killer.