Te jedno oko, ten widok - co jakiś czas odciągało uwagę. Nie było to coś, do czego Robert się przyzwyczaił. Nie było to coś, co dało się łatwo zignorować. Może gdyby oglądał Betty codziennie. Tak od przynajmniej kilku lat. Było jednak jak było. Musiał sobie z tym drobnym problemem poradzić. Tą niedogodnością. Słysząc o zapasowych oczach, miał ochotę przekląć. Na Morrigan - naprawdę?! Wiedział jednak, że z zahipnotyzowanym należało działać ostrożnie. Zwłaszcza kiedy z tym zahipnotyzowanym z całą pewnością coś było mocno nie tak. A Betty nie bez powodu uznawana była za nokturnianą wariatkę.
- Betty potrafi przyciągnąć do siebie klientów. - pochwalił kobietę. Cały czas tym mówił tym samym tonem. Starał się niczego nie zmieniać. Wahadełkiem też nie przestawał poruszać. - To dobrze. Na Nokturnie trzeba wykazać się sprytem, prawda? Betty potrafi sobie tutaj radzić. Od tak dawna utrzymuje swój sklep, to prawdziwy powód do domu.
Starał się, powoli, przechodzić od jednego tematu do następnego. A nóż widelec natrafi na coś, co uzna za interesujące. Przydatne. Kto wie? Może uda mu się dokopać do żyły złota? Nawet jeśli była wariatką, nie należało jej przedwcześnie skreślać. Rezygnować ze sprawdzenia tego, co mogła wiedzieć.
- Z takimi sąsiadami jak tutaj, to z pewnością nie jest łatwe, prawda? - ostrożnie zadał kolejne pytanie, upewniając się, że kobieta nadal znajduje się pod wpływem magii. Hipnozy.
Na podtrzymanie hipnozy
Sukces!