04.03.2024, 23:20 ✶
Zdecydowanie nie pasowała do okolicy, nie przejmowała się jednak spojrzeniami, które co i rusz zerkały na jej osobę. Nie miała po co. Była tu tylko gościem, osobą, o której większość pewnie już jutro nie będzie pamiętać.
Jedyną osobą, na której chciała się dziś skupić był Samuel, z którym chciała wynegocjować jak najlepszą cenę za to, co sobie obmyśliła. No dobrze, może nie miała zbyt konkretnego projektu, wiedziała jednak co ma w sobie zawierać, a to powinno dobremu rzemieślnikowi wystarczyć. Czasami nawet pozostawienie wolnej ręki było lepsze, niż narzucanie swojej wizji. Sama doskonale to rozumiała.
- Viorica - uścisnęła wyciągniętą rękę, nadal z uśmiechem, po czym usiadła zgrabnie na krześle. Upiła łyk piwa, przyglądając się nowo poznanemu. Zerknęła szybko na twarz, a także na ręce, które wskazywały, że ciężkiej pracy się raczej nie bał. A to dla niej dobry znak.
- Słyszałam, że zajmujesz się, między innymi wyrobem mebli na zamówienie. A mi właśnie coś z tej kategorii jest potrzebne. Dokładniej stół, a może raczej biurko robocze. Mam, cóż, mały problem z organizacją miejsca pracy i muszę sobie z tym jakoś pomóc. Z zaznaczeniem, że mój budżet nie jest nieograniczony - a mianowicie jej ostatnie oszczędności, które zostały z zakupu materiałów do nowych prac na ten miesiąc. I nie było tego tak dużo, jakby chciała, przynajmniej do czasu, aż nie wykona choć jednego zlecenia. Przy czym musiała jeszcze za coś jeść, choć to drugorzędny problem. Potrafiła sobie z nim radzić.
- Powiedz, robiłeś już coś podobnego, albo masz pomysł, co by się tu najbardziej przydało? Oczywiście mam już swoje pomysły, w sumie całkiem sporo, ale może coś doradzisz już na starcie? Prowadzisz jeszcze jakieś dodatkowe ulepszenia mebli, czy kończysz tylko na pracach stolarskich? - przerwała, zwilżając usta alkoholem. Tak, zadawała dużo pytań, chciała jednak jak najszybciej określić, czego może się spodziewać.
To, że ktoś wyglądał porządnie i zamiast alkoholu wybierał ziołowy napój wcale nie wskazywało, że nie próbuje cię wkręcić i jest naprawdę dobrym wytwórcą. Vior żyła kiedyś głównie z demaskowania fałszywek i tym samym kłamców, a także szukaniu diamentów wśród cyrkonii. Mało komu ufała, lubiła innych testować. Szczególnie, jeśli miała z kimś po raz pierwszy podejmować jakąkolwiek formę współpracy.
Jedyną osobą, na której chciała się dziś skupić był Samuel, z którym chciała wynegocjować jak najlepszą cenę za to, co sobie obmyśliła. No dobrze, może nie miała zbyt konkretnego projektu, wiedziała jednak co ma w sobie zawierać, a to powinno dobremu rzemieślnikowi wystarczyć. Czasami nawet pozostawienie wolnej ręki było lepsze, niż narzucanie swojej wizji. Sama doskonale to rozumiała.
- Viorica - uścisnęła wyciągniętą rękę, nadal z uśmiechem, po czym usiadła zgrabnie na krześle. Upiła łyk piwa, przyglądając się nowo poznanemu. Zerknęła szybko na twarz, a także na ręce, które wskazywały, że ciężkiej pracy się raczej nie bał. A to dla niej dobry znak.
- Słyszałam, że zajmujesz się, między innymi wyrobem mebli na zamówienie. A mi właśnie coś z tej kategorii jest potrzebne. Dokładniej stół, a może raczej biurko robocze. Mam, cóż, mały problem z organizacją miejsca pracy i muszę sobie z tym jakoś pomóc. Z zaznaczeniem, że mój budżet nie jest nieograniczony - a mianowicie jej ostatnie oszczędności, które zostały z zakupu materiałów do nowych prac na ten miesiąc. I nie było tego tak dużo, jakby chciała, przynajmniej do czasu, aż nie wykona choć jednego zlecenia. Przy czym musiała jeszcze za coś jeść, choć to drugorzędny problem. Potrafiła sobie z nim radzić.
- Powiedz, robiłeś już coś podobnego, albo masz pomysł, co by się tu najbardziej przydało? Oczywiście mam już swoje pomysły, w sumie całkiem sporo, ale może coś doradzisz już na starcie? Prowadzisz jeszcze jakieś dodatkowe ulepszenia mebli, czy kończysz tylko na pracach stolarskich? - przerwała, zwilżając usta alkoholem. Tak, zadawała dużo pytań, chciała jednak jak najszybciej określić, czego może się spodziewać.
To, że ktoś wyglądał porządnie i zamiast alkoholu wybierał ziołowy napój wcale nie wskazywało, że nie próbuje cię wkręcić i jest naprawdę dobrym wytwórcą. Vior żyła kiedyś głównie z demaskowania fałszywek i tym samym kłamców, a także szukaniu diamentów wśród cyrkonii. Mało komu ufała, lubiła innych testować. Szczególnie, jeśli miała z kimś po raz pierwszy podejmować jakąkolwiek formę współpracy.