Kochał swoją przystojną buźkę jak na narcyza przystało, więc delikatnie było mu w niesmak się jej pozbywać. Jednak nie okazywał tego w żaden sposób poza drobnym, ironicznym uśmieszkiem w kącikach ust, kiedy kuzyn pochylił się nad jego twarzą. W jakimś stopniu było to dla niego nawet zabawne, ale z uwagi na powagę sytuacji względem misji darował sobie te wszystkie sarkastyczne żarciki, które cisnęły mu się na usta. Po prostu zamknął oczy i czekał na sygnał, że już po zabiegu upiększającym. Syknął jednak przez zaciśnięte usta kiedy pan plastyk postanowił mu nieco boleśnie wydłużyć szczękę. Strzelił kręgami w karku, nieco niezadowolony z braku wrażliwości Rudolfa, ale nie zamierzał tego w żaden sposób komentować, jeszcze wyszedłby na mięczaka. Gdyby posiadał zdolność komunikowania się za pomocą fali, pewnie rzuciłby żarcikiem w stylu; teraz przynajmniej faktycznie jesteś odrobinę przystojniejszy ode mnie kuzynie. Z czystej ciekawości przejrzał się w lustrze i tak jak się domyślał, młodszy Lestrange się nie postarał. To znaczy wszystko było jak należy, ale to chyba czysta złośliwość z jego strony robić z niego jakiegoś kuzyna Weasleyów z tymi piegami na twarzy. Marszcząc brwi, pokręcił głową niby niezadowolony w kierunku Rudolfa z lekkim ironicznym uśmieszkiem.
Kiedy pojawili się już pod zamierzonym adresem, od razy wyciągnął różdżkę z zamiarem rzucenia zaklęcia. Spostrzegawczy był tyle co prawie nic, ale za to całkiem nieźle radził sobie z magią rozpraszającą. Dlatego zanim jeszcze on i jego towarzysze przeszli przez taśmy zabezpieczające i wkroczyli do mieszkania, rzucił zaklęcie mające na celu rozproszyć ewentualne magiczne zabezpieczenia, czy alarmy nałożone na miejsce zdarzenia, przez służby które były tu jeszcze przed nimi.
Akcja nieudana