Niby nie wyrywała się spod hipnozy, ale coś mu mówiło, że powinien zachować większą ostrożność. Nie naciskać kobiety zbyt mocno? Zwłaszcza w momencie, kiedy istniało ryzyko natrafienia na kolejne, czułe punkty. Mogło to sprowadzić mu nad głowę problemy. Problemów zaś wolałby w tym momencie jednak uniknąć.
- Kto krzyczy na Betty? Kto próbuje się Betty pozbyć? Powiedz mi więcej. - mimo wszystko zaryzykował, dopytał. Mocniej ścisnąl przy tym wahadełko. Dopilnował, aby cały czas było wprawione w ruch. Aby przez cały ten czas wpływało na kobietę. Jeśli kolejna próba nie przyniosłaby żadnych efektów, odpowiednich efektów, w poszukiwaniu niezbędnych informacji, skorzystałby z czegoś innego. Może zmusił tą szaloną babę do pomocy? Albo... albo posłużył się legilimencją.
Pierwsza opcja kusiła jednak znacznie bardziej. W głowie nawet powoli tworzył się plan. Możliwe, że odrobinę szalony. Zakręcony. Idiotyczny? Na szczęście obok nie było Richarda, żeby wybić mu pewne rozwiązania z głowy. Pewne pomysły. Nikt go teraz nie ograniczał - jedynie jego własna wyobraźnia.
- Betty nie chciałaby kolejny raz podrzucić im smrodka? Betty mogłaby mi pomóc. Sama na tym skorzysta. Nikt więcej Betty nie będzie próbował zrobić krzywdy. - oczywiście, że kłamał. Tylko jakie to miało znaczenie? Będąc pod wpływem hipnozy, nie rozumiała. Nie odróżniała prawdy od kłamstwa. Nie była w stanie mu nawet odmówić, o ile tylko za tą odmową nie kryłoby się coś więcej. Silnej emocje? Obawy? Może jakieś blokady? Za chwilę się przekona, jak mają się sprawy; jak wygląda sytuacja. Na ile będzie mógł sobie pozwolić.
Sukces!