07.03.2024, 22:44 ✶
Viorica uwielbiała rozmawiać. Potrafiła prowadzić konwersację z kompletnie obcymi osobami, uwielbiała pogaduszki ze znajomymi, głębokie rozmowy z przyjaciółmi. Zawsze jednak musiała coś z tego wyciągnąć. Zwykłą plotkę, tajemnicę, informacje co druga osoba lubi, lub co sądzi o konkretnych wydarzeniach. Dla niej żadna rozmowa nie była tak naprawdę o niczym, ot, należało tylko dobrze nakierować rozmowę. Wiedziała, że dla wielu nie było to łatwe, sama tak naprawdę musiała nauczyć się kilku sztuczek, w większości jej osobowość sprawiała jednak, że była naturalnie dobrym rozmówcą.
Kiedy ktoś chciał przejść do konkretów i odpuścić sobie rozmowy o pogodzie, rozumiała to i budziła w sobie tą bardziej profesjonalną stronę, jeśli jednak ktoś czuł potrzebę wymiany konkretnych uprzejmości, bardzo chętnie grała w słowne i społeczne gry. Sztuka wyniesiona z czasów, gdy rozmawiała z osobami które bywały zdecydowanie zbyt groźne, by wywoływać u nich irytację.
- Chętnie zdam się więc na Twoje doświadczenie w kwestii projektowania, choć będę miała pewnie kilka uwag. I mówi mi na ty, jeśli oczywiście nie masz z tym problemu. - Nie lubiła tych całych ugrzecznionych form, nie czuła się z nimi zbyt dobrze.
Nie była przyzwyczajona do nadmiernej uprzejmości, nie pochodziła z dobrego domu, nie miała wielkich dokonań na swoim koncie i nie czuła się na tyle staro, by wymagać od innych jakiegoś należytego szacunku. Może i pochodziła z Londynu, ale była tam praktycznie nikim. Jeszcze, dodałaby pewnie.
- Tak, chodzi o przestrzeń do konkretnego zajęcia. Zajmuję się złotnictwem i jubilerstwem, do tego czasem wykonuję na swoich produktach pieczęcie z run. Potrzebuję więc wiele miejsca na cóż, przyrządy, wiele szafeczek i cóż, trochę zabezpieczenia przed ogniem? - Przejechała palcem po krawędzi kufla, przypominając sobie pewien mały wypadek. - Co do tego całego budżetu, załóżmy że na razie jest po prostu z góry określony i chciałabym coś w tej kwocie, powiedzmy, siedemdziesięciu galeonów. Z możliwością ewentualnego zwiększenia tej kwoty, gdyby przypadłyby mi do gustu jakieś konkretne, droższe rozwiązania. Oczywiście w grę wchodzi zaliczka i tak dalej. To jak, da radę coś wykombinować? - Spojrzała na Samuela nie kryjąc, że bardzo chciała, by powiedział tak.
Kiedy ktoś chciał przejść do konkretów i odpuścić sobie rozmowy o pogodzie, rozumiała to i budziła w sobie tą bardziej profesjonalną stronę, jeśli jednak ktoś czuł potrzebę wymiany konkretnych uprzejmości, bardzo chętnie grała w słowne i społeczne gry. Sztuka wyniesiona z czasów, gdy rozmawiała z osobami które bywały zdecydowanie zbyt groźne, by wywoływać u nich irytację.
- Chętnie zdam się więc na Twoje doświadczenie w kwestii projektowania, choć będę miała pewnie kilka uwag. I mówi mi na ty, jeśli oczywiście nie masz z tym problemu. - Nie lubiła tych całych ugrzecznionych form, nie czuła się z nimi zbyt dobrze.
Nie była przyzwyczajona do nadmiernej uprzejmości, nie pochodziła z dobrego domu, nie miała wielkich dokonań na swoim koncie i nie czuła się na tyle staro, by wymagać od innych jakiegoś należytego szacunku. Może i pochodziła z Londynu, ale była tam praktycznie nikim. Jeszcze, dodałaby pewnie.
- Tak, chodzi o przestrzeń do konkretnego zajęcia. Zajmuję się złotnictwem i jubilerstwem, do tego czasem wykonuję na swoich produktach pieczęcie z run. Potrzebuję więc wiele miejsca na cóż, przyrządy, wiele szafeczek i cóż, trochę zabezpieczenia przed ogniem? - Przejechała palcem po krawędzi kufla, przypominając sobie pewien mały wypadek. - Co do tego całego budżetu, załóżmy że na razie jest po prostu z góry określony i chciałabym coś w tej kwocie, powiedzmy, siedemdziesięciu galeonów. Z możliwością ewentualnego zwiększenia tej kwoty, gdyby przypadłyby mi do gustu jakieś konkretne, droższe rozwiązania. Oczywiście w grę wchodzi zaliczka i tak dalej. To jak, da radę coś wykombinować? - Spojrzała na Samuela nie kryjąc, że bardzo chciała, by powiedział tak.