24.03.2024, 21:05 ✶
Każdy miał jakiś dar, Viorica widać była nie takim złym filozofem pod wpływem alkoholu. Do tego miała jakąś dziwną umiejętność uświadamia ludziom, że wcale nie musieli być cały czas dobrzy. Wiedziała, że każdy powinien mieć w sobie więcej lub mniej samolubności, która jak najbardziej w jej odczuciu była zdrowa. Można było sobie grać świętych przed innymi, Vior jednak nie wierzyła w istoty bez skazy. Przez to łatwo akceptowała w ludziach większe i mniejsze wady. Przynajmniej, póki nie została przez nie pokrzywdzona.
A co do przedmiotów kolekcjonowanych - zawsze można było stworzyć biżuterię w kształcie czaszek. Mógłby być to nawet większy projekt, bo gdzieś czuła, że motyw ten miałby wzięcie. Czarodzieje mieli często jakoś taki mroczny gust.
Zasmuciła się wyraźnie na wieść o braku wyrobów tytoniowych, żałując przy okazji, że nie miała przy sobie żadnej butelki z zapasami, którą powinna zapewne wynieść z klubu, a o której nie pamiętała. Albo ktoś nie dał jej ze sobą zabrać. Różne były możliwości.
Brak jednak dodatkowych bodźców sprawiał, że zrobiła się lekko poirytowana. Nawet mimo prób ratowanie się adrenaliną wynikającą z kradzieży łódki, która spokojnie dryfowała po wodzie. Zmieniła lekko pozycję na fotelach, zerkając w taflę, którą przecinały lekkie zmarszczki. Zanurzyła rękę w zimnej wodzie, męcąc jej powierzchnię jeszcze bardziej.
- Cóż, zostaje nam się po prostu tutaj rozgościć - stwierdziła, z jej tonu jednak nie można było stwierdzić, czy była bardziej zrezygnowana, obojętna czy zadowolona. Może nawet jakimś cudem wszystkie trzy rzeczy na raz.
Nie stresowała się zbytnio całą sytuacją, dając się ponieść nurtowi, który prowadził ich wzdłuż portu. Choć Neil widać nie potrafił się w tej chwili zrelaksować, zapewne widząc ciało Vior gdzieś na dnie tej rzeki.
Nie oznaczało to jednak, że miała zamiar tak łatwo oddać mu swoją różdżkę.
- Do czego niby ci jest potrzebna? - Podniosła się lekko z wygodnego siedziska, patrząc na chłopaka z dużą dawką podejrzliwości. Nie lubiła się dzielić swoimi rzeczami. Szczególnie drogimi i sentymentalnymi. Pamiętała do tej pory, ile jej matka włożyła wysiłku, by w ogóle mogła tę różdżkę dla niej kupić. Tak, nie zmieniała jej od czasów Hogwartu.
Jej myślenie jednak przestawiło się trochę na inne tory, gdy jedna z fal trochę zarzuciła motorówką, która wpadła na całkiem ładny jacht. Vior patrzyła ze wstrzymanym oddechem jak ich kadłub pozostawia na drugiej z jednostek pięknie widoczną, czerwoną od lakieru, rysę. Ich łódź popłynęła trochę dalej a kobieta spojrzała na Neila, z niewinnym uśmiechem.
- Może jednak ją weź. Tylko jak zgubisz lub popsujesz, to będziesz na mojej czarnej liście. - Jej oczy stały się na sekundę zimne, tworząc groźne połączenie z ostrym uśmiechem, który zaraz po tym złagodniał. Wyciągnęła swój magiczny kawałek drewna zza bluzki, kierując rączkę w stronę Enfera.
A co do przedmiotów kolekcjonowanych - zawsze można było stworzyć biżuterię w kształcie czaszek. Mógłby być to nawet większy projekt, bo gdzieś czuła, że motyw ten miałby wzięcie. Czarodzieje mieli często jakoś taki mroczny gust.
Zasmuciła się wyraźnie na wieść o braku wyrobów tytoniowych, żałując przy okazji, że nie miała przy sobie żadnej butelki z zapasami, którą powinna zapewne wynieść z klubu, a o której nie pamiętała. Albo ktoś nie dał jej ze sobą zabrać. Różne były możliwości.
Brak jednak dodatkowych bodźców sprawiał, że zrobiła się lekko poirytowana. Nawet mimo prób ratowanie się adrenaliną wynikającą z kradzieży łódki, która spokojnie dryfowała po wodzie. Zmieniła lekko pozycję na fotelach, zerkając w taflę, którą przecinały lekkie zmarszczki. Zanurzyła rękę w zimnej wodzie, męcąc jej powierzchnię jeszcze bardziej.
- Cóż, zostaje nam się po prostu tutaj rozgościć - stwierdziła, z jej tonu jednak nie można było stwierdzić, czy była bardziej zrezygnowana, obojętna czy zadowolona. Może nawet jakimś cudem wszystkie trzy rzeczy na raz.
Nie stresowała się zbytnio całą sytuacją, dając się ponieść nurtowi, który prowadził ich wzdłuż portu. Choć Neil widać nie potrafił się w tej chwili zrelaksować, zapewne widząc ciało Vior gdzieś na dnie tej rzeki.
Nie oznaczało to jednak, że miała zamiar tak łatwo oddać mu swoją różdżkę.
- Do czego niby ci jest potrzebna? - Podniosła się lekko z wygodnego siedziska, patrząc na chłopaka z dużą dawką podejrzliwości. Nie lubiła się dzielić swoimi rzeczami. Szczególnie drogimi i sentymentalnymi. Pamiętała do tej pory, ile jej matka włożyła wysiłku, by w ogóle mogła tę różdżkę dla niej kupić. Tak, nie zmieniała jej od czasów Hogwartu.
Jej myślenie jednak przestawiło się trochę na inne tory, gdy jedna z fal trochę zarzuciła motorówką, która wpadła na całkiem ładny jacht. Vior patrzyła ze wstrzymanym oddechem jak ich kadłub pozostawia na drugiej z jednostek pięknie widoczną, czerwoną od lakieru, rysę. Ich łódź popłynęła trochę dalej a kobieta spojrzała na Neila, z niewinnym uśmiechem.
- Może jednak ją weź. Tylko jak zgubisz lub popsujesz, to będziesz na mojej czarnej liście. - Jej oczy stały się na sekundę zimne, tworząc groźne połączenie z ostrym uśmiechem, który zaraz po tym złagodniał. Wyciągnęła swój magiczny kawałek drewna zza bluzki, kierując rączkę w stronę Enfera.