• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas

[08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#8
28.03.2024, 22:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2024, 16:46 przez Robert Mulciber.)  

Od czegoś trzeba było zacząć. Biuro Koronera nie brzmiało w tym przypadku źle. Oferowało pewne możliwości. W ich obecnym położeniu, jedynie kompletny głupiec nie skorzystałby z takiej opcji. Takiej okazji? Zwłaszcza, że na chwilę obecną lepszej alternatywy w zasadzie nie posiadali. A rezygnacja z realizacji zadania nie wchodziła w grę.

- Na początek będzie musiało nam wystarczyć. - zareagował. Nie musiał się nad tym nawet zastanawiać. Pozostawało mu jedynie liczyć na to, że kontakty Nicholasa okażą się cokolwiek warte. Umożliwią im pchnięcie sprawy dalej. Posunięcie jej do przodu.

Słuszne czy nie, obawy te dotyczyły rodziny. Bliskiej osoby, której bezpieczeństwo stanowiło dla Roberta priorytet. Nie chciał zanadto ryzykować w momencie, kiedy w grę wchodziło dobro własnego brata. Nie to, że nie wierzył w Richarda, w to że ten sobie poradzi. Nic z tych rzeczy. Zwyczajnie nie chciał pchać go prosto w paszcze lwa. Posyłać na misję, którą można byłoby określić mianem jednej z tych niemożliwych.

- Owszem. Sytuacje bywają różne. Tyle tylko, że ostatnimi czasy o naszym nazwisku zrobiło się zdecydowanie zbyt głośno. Zanim podejmiemy jakieś kroki, najpewniej będę chciał się upewnić czy możemy tutaj liczyć na pewne wsparcie. Oszacować wiążące się z  tym ryzyko? - niektórzy by pewnie powiedzieli, że tylko wszystko przeciągał w czasie; że niepotrzebnie tyle się z tym ociągał. Tylko czy to Ci niektórzy ryzykowali bezpieczeństwem własnego bliźniaka? Czasami było tak, że punkt widzenia zależał od punktu siedzenia. To była jedna z takich właśnie sytuacji. - Na razie nie będę się śpieszyć, na podjęcie tej decyzji chcę dać sobie więcej czasu.

W tym konkretnym przypadku nie uciął tematu. Odpowiedział. Odbił piłeczkę. Może niezbyt dokładnie, ale tłumaczył w jaki sposób miały się sprawy. W jaki sposób te sprawy widział on sam? Nie miał z tym problemu. Albo może faktycznie potrzebował usłyszeć w jaki sposób na ten problem patrzyli inni. Zebrać opinie. Informacje. Zestawić je ze sobą? A na samym końcu, w oparciu o to wszystko, podjąć konkretną decyzje.

Co miał zrobić Nicholas? Czego od niego oczekiwał Robert? Zbierając się do udzielenia odpowiedzi, wyciągnął dłoń w kierunku kubka. Obracał go w dłoniach. Musiał być w ruchu. Robić cokolwiek? Choćby drobne, nieistotne rzeczy.

- Jest kilka rzeczy. Z racji na Twoje znajomości w Biurze Koronera, skupiłbym się jednak w pierwszej kolejności na tym, żeby sprawdzić czy Biuro Aurorów lub Brygada, zajęły się oficjalnie sprawą głowy przesłanej w prezencie dla Harper Moody. - pierwotnie chciał podejść do tego inaczej, ale skoro Nicholas dysponował tego rodzaju kontaktami, to wręcz prosiło się o to, żeby pokierować go w tym konkretnym kierunku. - Przy okazji, gdyby coś się trafiło, miej uszy i oczy otwarte w sprawie Stanleya. - dodał, odkładając kubek na blat. Odsuwając. Została już ostatnia kwestia. Najbardziej jednak istotna, skoro mowa o tym czym mieli się w najbliższym czasie zająć. - Będę potrzebował ponadto skorzystać z Twoich pewnych... umiejętności. Chce sprawdzić pewne miejsce, upewnić się, że nie znajduje się ono pod obserwacją, zanim zdecydujemy się je odwiedzić. Byłoby dobrze zająć się tym na dniach. Może do końca następnego tygodnia? Albo z początkiem jeszcze kolejnego.

Nie był pewny odnośnie terminu. Ten bowiem pozostawał w znacznej mierze zależnym od innych kwestii. Musieli najpierw dograć sprawy z widmowidzem. Potrzebowali opracować też dla siebie odpowiednią przykrywkę. Zadbać o porządny kamuflaż. Zorganizować miejsce, z którego Nicholas byłby w stanie działać bez większych problemów. Niedogodności. To wymagało czasu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (1998), Robert Mulciber (2447)




Wiadomości w tym wątku
[08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Nicholas Travers - 23.03.2024, 02:22
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Robert Mulciber - 23.03.2024, 02:58
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Nicholas Travers - 23.03.2024, 13:29
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Robert Mulciber - 23.03.2024, 14:33
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Nicholas Travers - 23.03.2024, 15:39
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Robert Mulciber - 24.03.2024, 01:06
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Nicholas Travers - 25.03.2024, 13:04
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Robert Mulciber - 28.03.2024, 22:34
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Nicholas Travers - 01.04.2024, 01:15
RE: [08.07.1972r.] Sprawy się skomplikowały | Robert & Nicholas - przez Robert Mulciber - 01.04.2024, 20:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa