Czułby się przynajmniej niezręcznie, gdyby panna Moody zareagowała na niego inaczej, niż pasywną apatią. Dobrze wiedział, że prędzej ujrzy jej środkowy palec, niż uśmiech na powitanie. I właśnie tego oczekiwał, zawracając jej głowę swoimi szczeniackimi zaczepkami. Dlatego kiedy tylko zmierzyła go tym swoim niechętnym spojrzeniem, jego usta mimowolnie poruszyły się. Czupurny uśmieszek wymalował jego buźkę, bo uwielbiał pchać się dokładnie tam gdzie go wcale nie chcieli. I on również nie zamierzał odwrócić od niej wzroku, ani jedna cenna sekunda tej karcącej go w każdym calu mimiki nie mogła się zmarnować niezauważona.
- Najlepsze dopiero przede mną... - stwierdził niezbyt oględnie. Impreza imprezą, ale dopiero teraz liczył na pożywkę dla swoich złośliwych diablików. Przy tym całym wymienianiu niewerbalnych "czułości", pociągał z odpalonego papierosa, głęboko i siarczyście, a żar z jego końca odbijał mu się iskrą w onyksowych tęczówkach. Pokręcił głową niby z rozbawienia, kiedy rzuciła w niego trepowską formułką. Służbistka się znalazła. Zacmokał kilkukrotnie kiedy stwierdziła, że na nią pora.
- Nie zdążyłem się nawet rozkręcić, a Ty już masz mnie dość? Schlebiasz mi Millie, naprawdę. Z uśmiechem szelmy, położył otwartą dłoń na swojej klatce i pochylił się nieznacznie w jej kierunku, w sarkastycznym geście składając przed nią niby ukłon. Drobne, słowne przepychanki to urocza odmiana dla cyklicznego poklepywania go po pleckach, przez wszystkich dookoła. Przynajmniej był święcie przekonany o szczerości jej intencji w przeciwieństwie do całego wcześniejszego towarzystwa, które chciało wyłącznie uszczknąć coś dla siebie przebywając w otoczeniu Lestranga.
- Daaaj spokój... Zostań. - rzucił przeciągając ironicznym tonem. Zbliżył się o pół kroku w jej kierunku, stając jej nieco na drodze do wyjścia. Tak łatwo jej teraz nie odpuści skoro los sam podsunął mu ją na srebrnej tacy i to wręcz do jego własnego apartamentu. A skoro tak bardzo chciała spokoju to po jaką cholerę była, aż tak uroczym gnojem co? - Poleję Ci czego sobie życzyć, a Ty w zamian przypomnisz mi dlaczego jestem dupkiem, co Ty na to? Na koniec uśmiechnął się tym razem nieco pogodoniej. Byłoby miło w końcu porozmawiać z kimś kto wiedział, że jest złamasem zanim to było modne. Miał ogromny sentyment do tych ich pyskówek ze szkoły oraz sportowej rywalizacji.