• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[29 czerwca 1972, koło południa] Robert & Vera

[29 czerwca 1972, koło południa] Robert & Vera
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#5
28.04.2024, 16:09  ✶  

Nie każdy czarodziej był Robertem Mulciberem. Nie każdy czarodziej, mimo upływu jakiś 10 lat od momentu własnego odejścia, w dalszym ciągu posiadał dość liczne znajomości wewnątrz Departamentu Tajemnic i gotów był wykorzystać je do swoich celów - o ile tylko zaszłaby taka potrzeba. Nazwisko robiło tutaj olbrzymią robotę. Miało wielkie znaczenie. Nie zdołał skutecznie go zatrzeć upływający czas.

Uśmiechnął się szeroko, jakby rozbawiony tym, że wybrał nieodpowiednie miejsce na rozmowę; jakby zupełnie nie obawiał się potencjalnych konsekwencji. Może obawiać się ich nie musiał? Jakkolwiek było, w jakikolwiek sposób to wszystko wyglądało - nie zamierzał się z niczego tłumaczyć. Zdawał sobie sprawę z tego, że okoliczności nie sprzyjały. Wiedział też, że nie mieli na to wszystko wystarczającej ilości czasu.

- Schlebia mi, że tak się o mnie martwisz, Vero. - odpowiedział. - Nawet jeśli nie ma takowej potrzeby.

Na ile było w tym powagi? W jakim stopniu wypowiedziane przed chwilą słowa pokrywały się z tym, co Mulciber faktycznie myślał? Rzeczywiście jej to zarzucał czy po prostu na nowo badał grunt? Sprawdzał na ile mógł sobie pozwolić - jak Vera się zachowa, co zrobi, jakie słowa padną z jej ust?

Nie mieli wiele czasu, dlatego też zapytany o haczyk, nie tracił czasu na udzielenie jej odpowiedzi. Wiedział, że musieli załatwić to szybko. Może też liczył na to, że niejasne, mało konkretne informacje zaostrzą apetyt? Skłonią Travers do tego, żeby przyszła po więcej? Zdecydowała się na kolejne spotkanie, w efekcie zaś również na współprace? Zakładał bowiem - z racji na to jak zakończyła się ich relacja - że w innych okolicznościach posłałaby go do diabła. Albo coś podobnego.

- Doskonale wiesz, gdzie znajduje się haczyk. - padło z jego strony.

Czy faktycznie wiedziała? Z pewnością powinna była się domyślać. Bo skoro byli niezależni. Skoro nie miało na to wpływu ministerstwo. Odpowiedź nasuwała się sama. Najpewniej nie posiadali niezbędnych zgód. Pozwoleń. Albo balansowali na granicy prawa, albo musieli mieć je w głębokim poszanowaniu. Robert nie był jednak na tyle głupi, żeby powiedzieć o tym wprost. Poinformować ją o czymś takim tutaj. W budynku samego Ministerstwa Magii. Zachowywał nadal pewną ostrożność. Nie przekraczał pewnych granic.

Nie skomentował w żaden sposób uwagi dotyczącej tego, że nie sprowadził go tutaj żaden sentyment. Zamiast tego bez większych problemów namierzył bloczek niewielkich kartek. Idealnych, żeby zamieścić na nich drobne uwagi. Zapisać istotne informacje. Oderwał jedną, skorzystał też z pióra należącego do Very. Starannym, pochyłym pismem umieścił kilka informacji. Dzień. Godzina. Miejsce. Spotkanie, na które mogła się udać. Spotkanie, podczas którego Robert mógł dostarczyć jej kolejnych informacji. Bardziej konkretnych. Mniej mglistych. Będących w stanie skutecznie zaspokoić ciekawość.

- Zastanów się dobrze. Po tym terminie... - tutaj podsunął jej karteczkę, mogła na spokojnie zapoznać się z jej zawartością. - ...oferta przestanie być aktualna. Kolejna już się nie pojawi. Byłbym naprawdę zawiedziony, gdybyś nie zdecydowała się z niej skorzystać.

Podniósł się z fotela, kończąc tym samym rozmowę. Te krótkie, niezaplanowane spotkanie. Omijając biurko, pozwolił sobie na to, żeby delikatnie zetknęły się ich ramiona. Ciało otarło się o ciało. Choć w przypadku Roberta nie można było mówić o odsłoniętym ciele. W ciemnym, choć lekkim golfie, wyglądał tak, jakby na zewnątrz była co najmniej jesień. A przecież wielkimi krokami zbliżało się lato. Temperatura szybowała w górę. Na niebie nie było nawet jednej chmurki, która kazałaby obawiać się opadów deszczu. Tak przecież typowego dla Londynu, choć niekoniecznie o tej porze roku.

Zanim wreszcie opuścił jej gabinet, pozwolił sobie jeszcze raz spojrzeć w kierunku Very. Przez ramię.

- Dobrze było Ciebie zobaczyć. - padło z jego strony. Zanim zniknął. Zanim zostawił ją tutaj samą. Z decyzją, którą musiała podjąć.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Robert Mulciber (1576), Vera Travers (1513)




Wiadomości w tym wątku
[29 czerwca 1972, koło południa] Robert & Vera - przez Robert Mulciber - 25.04.2024, 17:20
RE: [29 czerwca 1972, koło południa] Robert & Vera - przez Vera Travers - 25.04.2024, 21:23
RE: [29 czerwca 1972, koło południa] Robert & Vera - przez Robert Mulciber - 25.04.2024, 21:49
RE: [29 czerwca 1972, koło południa] Robert & Vera - przez Vera Travers - 26.04.2024, 21:09
RE: [29 czerwca 1972, koło południa] Robert & Vera - przez Robert Mulciber - 28.04.2024, 16:09
RE: [29 czerwca 1972, koło południa] Robert & Vera - przez Vera Travers - 29.04.2024, 19:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa