29.04.2024, 21:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.04.2024, 23:23 przez Peregrinus Trelawney.)
Wszelkie interesy z Annaleigh dotyczące zamawiania u niej leków Peregrin uważał naturalnie za zdezaktualizowane, biorąc pod uwagę okoliczności. Nie odważyłby się sam wziąć do ust specyfiku jej produkcji, a co dopiero podać go komuś. Być może tę kwestię również powinien doprecyzować w trakcie ich spotkania. Dawno zadbał bowiem o kwestię eliksirów dla Aurory, które wytwarzał dla niego od kilku tygodni inny eliksirowar.
Oboje woleliby bez wątpienia, aby burza pozostała za oknami. Skryli się za murami wyuczonej uprzejmości i formalnego dystansu, lecz żywioł rządzi się swoimi prawami. Mocniejszy podmuch może zerwać zasłonę, cegła po cegle rozbiorą ją zakamuflowane uszczypliwości, schronienie zawali się pod naporem rozgoryczenia.
— Dziękuję, to nie będzie konieczne. Właśnie kierowałem się do wyjścia — odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie planował korzystać z gościnności. Mimo że Annie siedziała, on nawet nie spojrzał na żadne krzesło; bardziej komfortowo czuł się, stojąc.
Gdy patrzył tak na nią — na pozór niewzruszony, trzymający bez trudu kontakt wzrokowy — myślał przez moment o tym, aby otworzyć trzecie oko. Zajrzeć za zasłonę przyszłości, aby zyskać namiastkę kontroli nad sytuacją. Znając wynik spotkania, uprzedziwszy kolejne ruchy Dolohovej, łatwiej byłoby przez nie przejść w rzeczywistości. To dopiero byłoby tchórzostwo.
— Nie jest między nami tajemnicą, co zrobiła pani Dolohovowi. Nie zjawiłem się jednak tutaj z zamiarem czynienia morałów ani wyrzutów; on zrobił to, zdaje się, wystarczająco dosadnie. — Może i nie zamierzał, ale miał w głowie bardzo wiele przykrych słów, które mógłby wypluć jej w twarz. — Przytaczam to, aby nie miała pani wątpliwości, z czego zrodziła się moja prośba. Chciałbym usłyszeć, że to był tylko on i mimo to trzymała się pani wobec pacjentów zasad etyki. Szczególnie wobec tej pacjentki.
Mógł zapewne sprawdzić to sam: wciąż miał flakony z resztkami mikstur, wystarczyłoby najęcie wprawnego eliksirowara do przebadania ich zawartości. To jednak zrodziłoby pytania. Nawet gdyby odpowiedział na nie przekonująco i badanie niczego by nie wykazało, z pytań wyrosłyby plotki, a te potrafiły kwitnąć i mnożyć się w zastraszającym tempie. Nie zrobiłby tego Vakelowi.
Oboje woleliby bez wątpienia, aby burza pozostała za oknami. Skryli się za murami wyuczonej uprzejmości i formalnego dystansu, lecz żywioł rządzi się swoimi prawami. Mocniejszy podmuch może zerwać zasłonę, cegła po cegle rozbiorą ją zakamuflowane uszczypliwości, schronienie zawali się pod naporem rozgoryczenia.
— Dziękuję, to nie będzie konieczne. Właśnie kierowałem się do wyjścia — odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie planował korzystać z gościnności. Mimo że Annie siedziała, on nawet nie spojrzał na żadne krzesło; bardziej komfortowo czuł się, stojąc.
Gdy patrzył tak na nią — na pozór niewzruszony, trzymający bez trudu kontakt wzrokowy — myślał przez moment o tym, aby otworzyć trzecie oko. Zajrzeć za zasłonę przyszłości, aby zyskać namiastkę kontroli nad sytuacją. Znając wynik spotkania, uprzedziwszy kolejne ruchy Dolohovej, łatwiej byłoby przez nie przejść w rzeczywistości. To dopiero byłoby tchórzostwo.
— Nie jest między nami tajemnicą, co zrobiła pani Dolohovowi. Nie zjawiłem się jednak tutaj z zamiarem czynienia morałów ani wyrzutów; on zrobił to, zdaje się, wystarczająco dosadnie. — Może i nie zamierzał, ale miał w głowie bardzo wiele przykrych słów, które mógłby wypluć jej w twarz. — Przytaczam to, aby nie miała pani wątpliwości, z czego zrodziła się moja prośba. Chciałbym usłyszeć, że to był tylko on i mimo to trzymała się pani wobec pacjentów zasad etyki. Szczególnie wobec tej pacjentki.
Mógł zapewne sprawdzić to sam: wciąż miał flakony z resztkami mikstur, wystarczyłoby najęcie wprawnego eliksirowara do przebadania ich zawartości. To jednak zrodziłoby pytania. Nawet gdyby odpowiedział na nie przekonująco i badanie niczego by nie wykazało, z pytań wyrosłyby plotki, a te potrafiły kwitnąć i mnożyć się w zastraszającym tempie. Nie zrobiłby tego Vakelowi.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie