Przepuszcza ją, gestem wskazując kierunek, w którym powinna się udać. Prosty salon. Nie za duży, zarazem jednak nie za mały. Podobnie jak wszystkie pozostałe pomieszczenia, odznaczający się tym, że brakuje tutaj rzeczy, które mogłyby powiedzieć cokolwiek więcej o właścicielu nieruchomości, zarazem ocieplając te wyjątkowo surowe wnętrze. Nadając mu konkretnego charakteru.
- Miałem nadzieje, że tak się stanie. - odpowiada na jej słowa. Tak po prostu. Nie kręci. Nie brzmi też na jakoś szczególnie zadowolonego z tego drobnego sukcesu. Po prostu stwierdza fakt.
Następnie pozwala sobie na umieszczenie dłoni na jej plecach. Delikatnie daje znać, żeby podeszli do stolika. Dwóch foteli. Prostej, niewielkich rozmiarów sofy. Pozwala jej wybrać jedno z miejsc. Sam nie zajmuje kolejnego. Jeszcze nie teraz, choć gdy przyjdzie wreszcie co do czego, najpewniej wybierze te na przeciwko. Dla wygody. Dla komfortu. Teraz jednak skupiony jest na czymś innym.
- Powiedzmy, że jest ono najbardziej odpowiednie do tego, żeby przeprowadzić tę rozmowę. - odpowiedział, nie przekazując jej zarazem większej ilości informacji. Te nie wydawały się na ten moment potrzebne. Zapewnienie, iż mogą czuć się tutaj względnie bezpieczni, powinno wystarczyć. - Napijesz się wina? - wyciągnął dłoń, w kierunku butelki zawierającej ciemnoczerwonej barwy alkohol. Półwytrawny. Nie było to czymś, co sam preferował. Zarazem jednak nie był nastawiony negatywnie. Po prostu gdyby wybierał pod siebie, zamiast wina, zaoferowałby Verze whisky. Być może padłoby na jedną z tych butelek, które trzymał w swoim gabinecie. - Czerwone, półwytrawne, zakładam jednak, że sama lepiej się w tym orientujesz.
Najprawdopodobniej żadną nowością nie było dla niej to, że preferował mocniejszy alkohol. Jeśli zawierzyć stereotypom - znacznie bardziej też pasujący do mężczyzn. Choć i na tym polu można było natrafić na pewne wyjątki. Tak samo jak i na wielu innych.
Nie czekał na odpowiedź, pozwalając sobie na otwarcie wina. Na pozbycie się korka. Nie stanowiło to większego problemu. Następnie ostrożnie napełnił obydwie lampki. Powoli. Nieśpiesznie. Dbając o to, żeby alkoholu nie znalazło się w nich zbyt dużo. Ani też zbyt mało. Wszak nie zamierzał przecież na kobiecie oszczędzać. Starał się to zrobić to tak jak należało. We właściwy sposób.