Rozłożył ręce na boki.
- Mądrzy chcieli zrobić po swojemu to zrobili. W piździe to mam, ja jestem od sprzątania. - Opuścił ręce i wzruszył beznamiętnie ramionami. Ta sprawa stworzyła mnóstwo problemów. - Czasami dobrze widzieć, jak silna babka rucha paru mądrych. - Uśmiechnął się bezczelnie i z zadowoleniem jednocześnie, bo może niekoniecznie chodziło o to, że dobrze, że Harper wygrała rundę, ale dobrze, że skończyło się to w taki sposób. To znaczy - Stanley był bezpieczny, schowany w Podziemnych Ścieżkach. Tylko trzeba było trochę się zająć animowaniem jego czasu, trochę go zabawić i rozruszać. W końcu samo pójdzie. Szybko ten uśmiech spłynął z jego ust na rzecz zmęczenia, ewentualnie - obojętności. Ponadto chodziło o to, kto osiągnął porażkę w tym temacie. Komplement zaś został przyjęty, chociaż sam to za imponujące nie uważał. Uważał, że Nicholas by tak nie mówił, gdyby to widział i brał w tym udział. Według Sauriela to była fuszerka - nawet łapanie tego cholernego Greybacka. Nie miał za wiele szczęścia, poza tym przeszedł z kmienienia, jak zrobić to bezpiecznie, na wpierdolenie się prosto do pokoju. To też nie było za mądre. A potem wszystko go bolało, bo przecież kto by się pochylał nad rannym wampirem. Przeżyje! Ale bolało tak samo.
- Spokooo... posiedzę sobie, pochilluje... - Nawet samego siebie rozbawił żartem, no bo trup, wampir, chill..? Na szczęście nie było po nim widać tego, że po powiedzeniu tych słów ułożył z tego żarcik.
Na potwierdzenie tych słów usiadł sobie na fotelu - albo przytargał fotel z innego pokoju. Wszystko mu jedno było. Ważne, żeby mieć na czym siedzieć. Chociaż akurat to trochę też był żart, bo nie zamierzał siedzieć i czekać na zbawienie, skoro wymagało to pilnowania, żeby się nic nie stało całemu domostwu.
- Da się ciebie obudzić? Albo można wziąć twoje ciało pod pachę i spierdalać? - Wolał zapytać w razie czego. - I tak żebyś nie miał złudzeń - jestem chujowy w rozpraszanie. - Więc jeśli coś konkretnie pierdolnie to oczywiście Sauriel będzie robił wszystko żeby z tym walczyć, ale niektóre rzeczy miały też swoje ograniczenia dla niego.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.