22.05.2024, 14:20 ✶
Prawdopodobnie Viorica całkowicie zmieniłaby sposób w jaki patrzył na nią Neil, gdyby przyznała się, z iloma dziewczynami przyszło jej się kiedyś całować w ciemnej alejce za barem, sęk w tym, że nie mówiła o tym otwarcie i chyba nie trudno było się domyśleć czemu. Żyli w świecie, gdzie o nienawiść było łatwo. Wystarczyło się urodzić w nie takiej rodzinie, czy polubić nie taką osobę.
Pieprzyć społeczeństwo i jego wymagania.
- Jestem lepsza w pieczeniu ciast niż gotowaniu, więc to może droga dla mnie. Będę częstować sąsiadów baklawą i namawiać do mszczenia się na swoich eks. Ewentualnie zostanę żoną uzdrowiciela i wszystkim szczęki opadną. - Zaśmiała się radośnie na tą myśl, bo choć wydawała się głupia, to jednak nie potrafiła ją akurat przez ten moment opuścić.
W przeciwieństwie do tej całej jej radości, gdy okazało się, że urok nie chciał zadziałać, a bumowiec wyraźnie się zirytował ich zachowaniem.
Mieli przesrane.
Trochę zaczęła panikować. Naprawdę nie miała zamiaru się dać złapać, szczególnie teraz, gdy miała na głowie stanowczo za dużo problemów, gdy jej przeszłość starała się ją dogonić i niemal czuła ją za plecami, gdy w każdej chwili jej życie mogło się na nowo zjebać.
Próbowała odreagować tej nocy, choć raz znów się nie przejmować tym, co czyhało nad jej głową, choć zrobiła to pewnie w najgłupszy możliwy sposób.
Dlatego właśnie, gdy Neil upadł, spojrzała na niego jedynie ze szczerą grozą w oczach. Poradził jednak by uciekała. Och, była w tym specjalistą.
- Spróbuję jakoś to ogarnąć - odkrzyknęła przez ramię, gdy boso, przemoczona i zmarznięta biegła przez noc, wkraczając w końcu w mniej lub bardziej znane uliczki. Samotność w tej chwili wcale nie uspokajała jej postawionego w stan alarmu organizmu, gdy widziała przemykające obok niej kolejne osoby, doszukując się w ich ewentualnego zagrożenia.
Nie powinna zostawać sama, a jednak pozwoliła na to, wystawiając się jako łatwy cel.
Z bijącym sercem dotarła jednak do domu, pamiętają, by skontaktować się z kimś, kto mógłby ewentualnie pomóc Neilowi. Bo jakoś głupio byłoby jej dostarczyć się samej na komisariat.
Pieprzyć społeczeństwo i jego wymagania.
- Jestem lepsza w pieczeniu ciast niż gotowaniu, więc to może droga dla mnie. Będę częstować sąsiadów baklawą i namawiać do mszczenia się na swoich eks. Ewentualnie zostanę żoną uzdrowiciela i wszystkim szczęki opadną. - Zaśmiała się radośnie na tą myśl, bo choć wydawała się głupia, to jednak nie potrafiła ją akurat przez ten moment opuścić.
W przeciwieństwie do tej całej jej radości, gdy okazało się, że urok nie chciał zadziałać, a bumowiec wyraźnie się zirytował ich zachowaniem.
Mieli przesrane.
Trochę zaczęła panikować. Naprawdę nie miała zamiaru się dać złapać, szczególnie teraz, gdy miała na głowie stanowczo za dużo problemów, gdy jej przeszłość starała się ją dogonić i niemal czuła ją za plecami, gdy w każdej chwili jej życie mogło się na nowo zjebać.
Próbowała odreagować tej nocy, choć raz znów się nie przejmować tym, co czyhało nad jej głową, choć zrobiła to pewnie w najgłupszy możliwy sposób.
Dlatego właśnie, gdy Neil upadł, spojrzała na niego jedynie ze szczerą grozą w oczach. Poradził jednak by uciekała. Och, była w tym specjalistą.
- Spróbuję jakoś to ogarnąć - odkrzyknęła przez ramię, gdy boso, przemoczona i zmarznięta biegła przez noc, wkraczając w końcu w mniej lub bardziej znane uliczki. Samotność w tej chwili wcale nie uspokajała jej postawionego w stan alarmu organizmu, gdy widziała przemykające obok niej kolejne osoby, doszukując się w ich ewentualnego zagrożenia.
Nie powinna zostawać sama, a jednak pozwoliła na to, wystawiając się jako łatwy cel.
Z bijącym sercem dotarła jednak do domu, pamiętają, by skontaktować się z kimś, kto mógłby ewentualnie pomóc Neilowi. Bo jakoś głupio byłoby jej dostarczyć się samej na komisariat.
Koniec sesji