• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie

[02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#6
23.05.2024, 16:14  ✶  

Jeśli jego błędy sprowadziły go do tej sytuacji, to chętnie cofnąłby się w czasie by spierdolić coś jeszcze. Te milczące mikro momenty pomiędzy zaciąganiem się dymu, znienawidziłby z miłości gdyby chociaż wiedział co to takiego. Zagwizdał pod nosem, niby z wrażenia, widząc jak służbowa peleryna ląduje na śnieżnej posadzce. Nasi prowadzą.

- Ten przystojniak zza zwierciadła? Wie wszystko, zanim otworze usta... - odrzucił z chłopackim uśmieszkiem sarkazmu. Ciężko prowadzić dysputę z kimś, kto ma dokładnie takie samo zdanie na każdy temat. Może i szybko, bo on i ten narcyz z lustra dochodzą do tych samych wniosków, jednak przewód naukowy jest skąpy w metodologie. Być dupkiem to nie grzech, ani wstyd. Grzechem byłoby nie podzielić się treścią swoich złośliwości ze światem. Dlatego Millie szybko udzieliła samorozgrzeszenia, a jej słowa choć z pozoru cierpkie, rozbawiły go.

Sama wytoczyła ścieżkę, nie musiał jej nawet przepuszczać w drzwiach tarasu. Przymknął za nimi wyjście na zewnątrz, nie robiąc sobie wiele z porzuconego niedopałka na podłodze rzuconego przez Moody. To również nie jego problem, przecież nie on będzie to sprzątał. Uraczony jej nonszalancją powtórzył czynność dołączając swój papieros do jej.

- Naprawdę szkoda Ci tych trzewików? - odburknął cienkim głosem, sugerując oceniający ton wymieszany z delikatnie kpiącym zabarwieniem. Spojrzał w dół na jej buty ze skwaszoną miną, choć oczy sugerowały całkiem dobrą zabawę. Westchnął ciężko niby rozczarowany tym jak Ministerstwo tnie koszta na swoich biednych i wyzyskiwanych trepach. - Wiesz, mam taki zwyczaj, że ostatnia ślicznotka, która ode mnie wychodzi, może liczyć na drogi prezent jeśli tylko spisze się na medal... - dorzucił nie odpuszczając z zadziornego tonu. To tyle ile mogła liczyć z podarunków, bo alkoholem dzielił się tylko wtedy kiedy rozlewał na dwóch. Nawet jeśli był nieprzyzwoicie bogaty to wciąż każda butelka miała swoje dno, niestety.

Odwrócił się w końcu, by sięgnąć do jednej z szafek i poszukać coś odpowiedniego do tej rozmowy. Co nie było takie proste, bo dobrze wiedział, że ma przed sobą nie byle jakiego gorzelnika i zapewne to ona pierwsza by zwróciła treści na widok ginu który najbardziej lubił i który najczęściej serwował swoim gościom. Pomruczał moment przed nosem, zaglądając do barku i próbując złowić coś dobrego wzrokiem. - Ah tak...- rzucił cicho, kiedy odpowiednia butelczyna ujawniła się zza rogu niczym profesjonalna modelka wybiegowa. Najprawdziwszy armaniak prosto z serca Francji, podarowany mu w grudniu na święta. Wysoki woltaż, dla wysokich oczekiwań. Pewnie przeleżałby tam zamknięty i całą wieczność, bo on nie pijał takich mordo wykrętów, ale na te jedną noc mógł zrobić wyjątek. Najwidoczniej bardzo mu zależało na utrzymaniu uwagi Milesa.

Chwycił za dwie szklanki i razem z butelką przystanął przy czarnym, kamiennym blacie, przestronnej wyspie w kuchni. Jednym ruchem ramienia, zrzucił wszystko co stało na jednym z rogów, mając kompletnie w dupie ile szkła i zastawy roztrzaskał tym posunięciem. To wciąż nie był jego problem. - Ehh młoda... Powinnaś razem ze mną świętować wygrany sezon, a nie bawić się w jakiegoś harcerzyka. - rzucił niby od tak, od niechcenia. Bo chociaż w tym mundurze, jej uszczypliwości nabierały dodatkowego uroku, to zdecydowanie wolał ją widzieć w jednej drużynie na boisku. Przysunął bliżej niej jej szklankę z winogronową wódka oczywiście z zadziornym uśmieszkiem na twarzy.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (3166), Millie Moody (2249)




Wiadomości w tym wątku
[02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Millie Moody - 06.04.2024, 20:16
RE: [luty 1969] Another one bites the dust - przez Louvain Lestrange - 07.04.2024, 22:28
RE: [luty 1969] Another one bites the dust - przez Millie Moody - 10.04.2024, 14:08
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Louvain Lestrange - 14.04.2024, 13:12
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Millie Moody - 17.04.2024, 13:54
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Louvain Lestrange - 23.05.2024, 16:14
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Millie Moody - 29.05.2024, 21:31
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Louvain Lestrange - 05.06.2024, 01:01
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Millie Moody - 17.06.2024, 23:55
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Louvain Lestrange - 07.07.2024, 21:57
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Millie Moody - 17.07.2024, 18:50
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Louvain Lestrange - 08.08.2024, 00:41
RE: [02.69] Another one bites the dust | Louvain & Millie - przez Millie Moody - 31.08.2024, 22:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa