24.05.2024, 23:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2024, 18:20 przez Viorica Zamfir.)
Południowe stragany - Biżuteria Viorici
Obsługuję przy stoisku Brennę, Camerona i Heather, macham do nachodzącego Cedrica
Znów wystawiała swoje wyroby na kiermaszu i znów miała nadzieję, że osiągnie choć niewielki sukces. Od ostatniego razu udało jej się zdobyć kilka naprawdę ciekawych, a przede wszystkim dochodowych zleceń. Czasami przychodziły dni, gdy nabierała zwątpienia w to, co robiła. A jednak, dziś patrzyła na to, co osiągnęła za pomocą własnych środków i rąk, całkiem zadowolona. Nie była to biżuteria niezwykle cenna, raczej dostosowana do okazji, dlatego ciężko było dostrzec cenne kruszce i rzadkie kamienie, które lubiła najbardziej. W każdy wyrób włożyła jednak maksimum swoich umiejętności i sił. Miała nadzieję, że to się zwróci.
Tym razem przy straganie nie była sama. Towarzyszył jej Cedric, który chyba wyjątkowo odpuścił świąteczny dyżur, by pomóc jej trochę pilnować stoiska, przy którym zbierali się pierwsi klienci.
Każdego witała uśmiechem i miłym powitaniem. Odpowiadała na każde zadane pytanie,pomagała dobierać biżuterię, opowiadał o poszczególnych wyrobach, z radością podejmowała próby targowania się. Wydawała się tkwić w swoim żywiole, ciesząc się tym, że jej biżuteria znajdowała nowych właścicieli.
Brennie pomogła znaleźć odpowiednią broszkę z krukiem, których miała sporo w zanadrzu. Na pytanie krogulca trochę się zawahała, stwierdzając, że ma przy sobie jedynie inne ptakie drapieżne, najbliżej zaś, jak ustaliły, jastrzębia. Jeśli jednak to kobiety nie zadowoliło, podała jej swoją wizytówkę na sztywnym kartoniku.
- Zawsze można złożyć u mnie zamówienie indywidualne. Wtedy możemy porozmawiać o innych materiałach i wzorach - rzuciła, skupiając się na parze, która jej towarzyszyła. Chłopak wydawał jej się dziwnie znajomy, nie roztrząsała jednak tego jednak.
Przynajmniej póki Cedric nie wrócił do niej z napojami,które obiecał przynieść.
Słuchała jak młoda para, tak przynajmniej się domyślała, rozmawia, by po chwili wyciągnąć małe pudełeczko,które wcześniej schowane było pod blatem.
- Co prawda to część innej kolekcji, mam jednak parę wisiorków i kolczyków z miotłami i zniczami, robiłam je kiedyś na otwarcie sezonu - uśmiechnęła się, wyjmując pozłacaną biżuterię, którą parę miesięcy temu wyniosła z zakładu, gdy ta zniknęła z wystawki. W końcu wykonała ją i tak własnoręcznie. Miała do niej pełne prawo. - Proszę, można coś z tego wybrać. A co do innych ozdób, jedna z opasek ma piękne, emaliowane, niebieskie kwiatki. Jest lekka, pomaga czasem okiełznać fryzurę i nadaje się nawet do codziennych kreacji. - Zdjęła odpowiedni przedmiot z wieszaka. - Będzie pięknie się odznaczać na włosach - dodała, zazdroszcząc trochę koloru.
Po pokazaniu przedmiotów zamachała w czyjąś stronę, uśmiechając się jeszcze szczerzej.
- Powiedz, że nie umrzemy z pragnienia - rzuciła do wracającego Cedrica, który mógł teraz dostrzec, kto kręcił się przy jej stoisku.