31.12.2022, 22:22 ✶
Jak mogli jej to zrobić - tego Sauriel nie wiedział. Nie rozumiał - tak samo jak ona nie rozumiała. Bo on też stawiał się w roli rodzica, któremu przyszło zadecydować o przyszłości swojej córki. I czystość krwi jak cię mogę. Wampiry, wilkołaki, czy wszystkie inne nadnaturalne stworzenia - tu nie było mowy o “czystości krwi”. Tak, ta jego była czysta, czego bardziej się wstydził niż był z tego dumny. Ale teraz już nie płynęła w nim żadna krew i to wcale nie sprawiało, że było mu lepiej. Wręcz przeciwnie - było tylko gorzej. Nawet Czarny Pan, z którym przynajmniej jeden z wampirów chciał się układać, miał przecież takie stworzenia za obrzydliwe. Jeśli zniszczy mugolów, potem zacznie niszczyć takie abominacje. Czy ktokolwiek o tym pomyślał? Mieli tutaj jednak taką właśnie słodką sytuację, pełną niezrozumienia, jak ta wątpliwość, by układać się z kimś, kto cię i tak zdradzi. Zastanawiając się nad tym Sauriel dotarł tylko do jednego wniosku - musieli dostać coś, co warte było sprzedania córki. Ciekawe, czy zastanawiali się oni nad tym, że mimo wszystko mogła nie być bezpieczna w takim domu węży? A może Eryk powiedział im, że ich syn i tak długo nie pożyje, więc niech skorzystają z tego, co mają? Myślał o różnych odpowiedziach. I co jedna - to gorsza.
- Mmm. - Potwierdził pomrukiem, ale ściągnął z niej spojrzenie i przeniósł je na miękką i gładką skórę, na której siedział, by przesunąć po niej dłonią, wyczuć jej materiał. Głównie po to, żeby nie patrzeć na nią jak na deser, który przyszedł do zjedzenia po głównym daniu. - Bezsenność cię dopadła. - Najwyraźniej kilka drinków to wciąż za mało, żeby ululać kobietę do snu. Albo miała też niefortunny poranek z wczesnym budzeniem, żeby wyrzygać to, co wczoraj jej żołądek przyjął. Mogła też mieć kaca. Oby tylko nie wszystko na raz - ciężko byłoby to przetrwać. - W czym ci mogę pomóc. - Nawet zabrzmiał dość uprzejmie, kiedy złożył ze sobą dłonie i oparł łokcie na udach, żeby znów skupić na niej uwagę. Nie przeszkadzał mu ten moment, w którym jakby się wahała, czy poprosić, powiedzieć, czy… po cokolwiek tutaj przyszła i z jakiegokolwiek powodu zawracała mu dupę.
I padło magiczne pytanie. Nie powinien być zdziwiony. A jednak trochę zdziwienie było po nim widać. Szybko opadło.
- Łoooh… - Jednak rozsiadł się z powrotem. Miał na ustach kilka kąśliwych tekścików, które jego zdaniem były całkiem zabawne, ale się w ten jęzor ugryzł. - Jestem. - Odpowiedział tak po prostu. Bez jakiegoś wahania, wstydu, czy cokolwiek można by tu było wstawić. - I tak samo jak jestem wampirem, tak samo jestem zdziwiony, że rodzina nie powiedziała ci wcześniej. - Mógł powiedzieć? No mógł sam ją uświadomić. Ale prawdę mówiąc nawet jak na poziom jego negatywnych emocji to nie było na to miejsca. A zanim te emocje były i kiedy trochę jej współczuł to nie wiedział, jak to powiedzieć. Problem się zaskakująco szybko rozwiązał. - Powiedzieli ci czy się domyśliłaś. - Tak, to było pytanie, ale brzmiało raczej jak stwierdzenie położone na drugi człon. Że się domyśliła jednak. Nawet go to zaciekawiło. W ogóle - zainteresowało go to, że przyszła do niego z tym pytaniem.
- Mmm. - Potwierdził pomrukiem, ale ściągnął z niej spojrzenie i przeniósł je na miękką i gładką skórę, na której siedział, by przesunąć po niej dłonią, wyczuć jej materiał. Głównie po to, żeby nie patrzeć na nią jak na deser, który przyszedł do zjedzenia po głównym daniu. - Bezsenność cię dopadła. - Najwyraźniej kilka drinków to wciąż za mało, żeby ululać kobietę do snu. Albo miała też niefortunny poranek z wczesnym budzeniem, żeby wyrzygać to, co wczoraj jej żołądek przyjął. Mogła też mieć kaca. Oby tylko nie wszystko na raz - ciężko byłoby to przetrwać. - W czym ci mogę pomóc. - Nawet zabrzmiał dość uprzejmie, kiedy złożył ze sobą dłonie i oparł łokcie na udach, żeby znów skupić na niej uwagę. Nie przeszkadzał mu ten moment, w którym jakby się wahała, czy poprosić, powiedzieć, czy… po cokolwiek tutaj przyszła i z jakiegokolwiek powodu zawracała mu dupę.
I padło magiczne pytanie. Nie powinien być zdziwiony. A jednak trochę zdziwienie było po nim widać. Szybko opadło.
- Łoooh… - Jednak rozsiadł się z powrotem. Miał na ustach kilka kąśliwych tekścików, które jego zdaniem były całkiem zabawne, ale się w ten jęzor ugryzł. - Jestem. - Odpowiedział tak po prostu. Bez jakiegoś wahania, wstydu, czy cokolwiek można by tu było wstawić. - I tak samo jak jestem wampirem, tak samo jestem zdziwiony, że rodzina nie powiedziała ci wcześniej. - Mógł powiedzieć? No mógł sam ją uświadomić. Ale prawdę mówiąc nawet jak na poziom jego negatywnych emocji to nie było na to miejsca. A zanim te emocje były i kiedy trochę jej współczuł to nie wiedział, jak to powiedzieć. Problem się zaskakująco szybko rozwiązał. - Powiedzieli ci czy się domyśliłaś. - Tak, to było pytanie, ale brzmiało raczej jak stwierdzenie położone na drugi człon. Że się domyśliła jednak. Nawet go to zaciekawiło. W ogóle - zainteresowało go to, że przyszła do niego z tym pytaniem.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.